Libia: tajna dyplomacja

Wspólna Polityka Zagraniczna UE w akcji: Francja jako jedyna uznała władzę tworzoną przez libijskich rebeliantów. 
TYMCZASEM
Egipt i kilka państw Zachodu negocjuje rozejm w Libii. W sprawę zaangażowana jest egipska junta, grecki premier Papandreou oraz grupa dyplomatów z Wiednia. To właśnie dlatego wysłannicy Kaddafiego odwiedzali ostatnio Kair, Ateny i Wiedeń. Plan jest taki: rebelianci złożą broń, wojska Kaddafiego nie wkroczy do Bengazi, ropa będzie płynęła a nad wszystkim czuwali obserwatorzy z egipskiej armii. A co jeśli obserwatorzy będą musieli wycofać się do Kairu, by obserwować starcia muzułmańsko-koptyjskie? Co jeśli Kaddafi złamie rozejm i rzuci czołgi na Bengazi?
Na froncie na razie rebelianci przegrywają, ale mimo to kłócą się, czy pomoc USA będzie dla nich dobra czy zła. Kaddafi za swoje ukryte miliony zapewnił sobie poparcie plemion z Sahary. Krótki bunt w siłach powietrznych został już opanowany, reżim bezkarnie uderza z nieba w rebeliantów. Kilka amerykańskich uderzeń na lotniska zmieniłoby sytuację. Problem w tym, że w Waszyngtonie nie rządzi już Reagan.

HK 28

Dzisiaj mam urodziny. Ponieważ wypadły w Popielec, uznałem, że powinienem zdobyć się na chwilę refleksji oraz zastosować się do starej zasady "memento mori". Oto tego efekt:
" 10.04.2030 – (PAP) – Prezydencki samolot rozbił się przy podchodzeniu do lądowania w Smoleńsku, w Wielkiej Korei. Na pokładzie byli m.in. prezydent RP Hubert Kozieł, pierwsza dama i zarazem Naczelna Prokurator Wojskowa (…), były prezydent RP Jan Bodakowski, wicemarszałek Sejmu, minister propagandy, kultury i dziedzictwa narodowego Dawid Zadura, minister oświecenia publicznego Kamil "Kalin" Linnik, prezes IPN Mariusz Bechta, rzecznik praw obywatelskich Michał Kowalczyk, szef Kancelarii Prezydenta Łukasz Kowalski, komisaryczny prezydent Warszawy Tomasz Otocki, prezes TVP Eugeniusz Sendecki, Rzeźbiarz Polski Bartłomiej Kurzeja (…) Obowiązki prezydenta przejął marszałek Sejmu Robert Larkowski"
"12.04.2030 – (PAP) –  Trumna z ciałem prezydenta Huberta Kozieła został przywitana na lotnisku wojskowym Okęcie przez prymasa kard. Rafała Trytka. (…) "To, że przeżywamy tak mocno tę żałobę świadczy o tym, że prezydent Kozieł, był człowiekiem wielkiej  misji – stwierdził ks. prymas. (…) – Ta śmierć nie pójdzie na darmo. Z niej narodzi się pojednanie z wielkim narodem koreańskim i drogim przywódcą Wielkiej Korei Kim Jong Unem – powiedział p.o. prezydenta Robert Larkowski"
"Siły zbrojne Wielkiej Korei zdecydowanie odpowiedziały na polską imperialistyczną prowokację. Pies łańcuchowy imperializmu Hubert Kozieł runął na ziemię razem z resztą polskich awanturników. (…) Nasz Drogi Przywódca Kim Jong Un, wybiera się na pogrzeb tego imperialistycznego psa, po to by rozpocząć tam proces zbliżenia z postępowymi siłami w Polsce. Ufamy, że Polska, wcześniej dziwka Ameryki, przyłączy się pod światłym kierownictwem prezydenta Larkowskiego do Wszechakoreańskiej Strefy Pomyślności i Dobrobytu."
                     Agnieszka Kublik, "Smoleńskim prowokatorom lud pracujący Wielkiej Korei mówi nie!",   "Korea Daily" 12.04.2030
"Choć poszlaki wskazujące na zamach były oczywiste, większość społeczeństwa uznała, że pojednanie z Wielką Koreą i uniknięcie wojny jest ważniejsze. Jedynie grupka oficerów Armii Rezerwowej planowała odwetową likwidację Kim Jong Una. Tak jak wiele spisków i ten nie został zrealizowany.
Obóz patriotów musiał się zadowolić wzruszającym pożegnaniem jakie sprawiono Koziełowi i towarzyszom jego ostatniego lotu. Wielogodzinne czekanie w kolejce do trumny prezydenta było tylko jednym z przejawów uczuć Ludu. (…) Na mieście można było spotkać biuściaste panienki w ciasnych t-shirtach z napisami "Bodakowski – Nowy Dmowski" czy  cytatami z Dawida Zadury. Imieniem ministra propagandy i dziedzictwa nazwano m.in. Muzeum Żołnierzy Wyklętych, jego wielkie dzieło. Otocki dostał uliczkę na Bielanach. Kozieł w kilka dni miał już  kilkadziesiąt ulic w Polsce i za granicą. Kowalskiemu już w miesiąc po pogrzebie odsłonięto gustowny pomniczek."
                 Cezary Michalski, "Najnowsza historia polityczna Polski 1989-2045", Paryż 2045
"Tysiące więźniów politycznych zareagowały na wiadomość o śmierci Kozieła wybuchem dzikiej radości. Cieszyli się za wcześnie. Z Kwatery Głównej Armii Rezerwowej wyszedł rozkaz rozładowania więzień. Wściekli pretorianie reżimu odreagowując śmierć swego wodza kilkoma seriami rozprawili się z resztkami ubekistańskiej ramoty. Ex-młodzi, kiepsko wykształceni, z wielkimi kompleksami okazali się totalnymi kretynami. Mogli poczekać z okazywaniem radości do "odwilży" zainicjowanej przez Larkowskiego. A tak ich prochy znalazły się w kopcu-mauzoleum Kozieła a ten tłusty kapłon Larkowski nie miał kilka miesięcy później komu podpisywać ułaskawień."
               Ryszard Tokarski, "Sakiewicz od przodu i tyłu", Gdynia 2044 r.
"Hubert Kozieł oddał swoje życie Rewolucji. Należał do Warszawskiego Komitetu Rewolucyjnego w czasie, gdy wykonywał on najcięższą pracę nad reformowaniem Polski. Został później komendantem obozu odosobnienia Szczytno-Szymany, gdzie trzymano najgorszych zdrajców z ery PRL i III RP. Awansował na Ministra Bezpieczeństwa Narodowego. Nie zapomni go żaden z żołnierzy Armii Rezerwowej – budzącej strach wśród wrogów Państwa i Narodu formacji"
                            "Hubert Kozieł – idea i czyn", Kraków 2030 r.
"To była męcząca praca. By wytrzymać trzeba było wiadra perfum i wiadra wódki. Kozieł radził sobie bez wódki. Chyba mu to sprawiało przyjemność, zwłaszcza przesłuchiwanie kobiet. (Śmiech) Snobował się trochę na Kostka-Biernackiego. Powiesił sobie nad biurkiem jego portret"
          Centralne Archiwum Armii Rezerwowej, Relacja płka Mariusza Kowalczyka o działalności obozu odosobnienia Szczytno-Szymany, CA/AAN/001/2030 k.12
"Do Rewolucji doszło, bo część obozu patriotycznego uznała, że należy wrogów Ojczyzny zwalczać ich metodami. Pod względem moralnym jest to oczywiście błędne, wtedy wydawało mi się to też wątpliwe politycznie. Dzisiaj uważam, że sama idea była dobra, ale wykonanie nie zawsze właściwe. Kozieł twierdził, że służby są młotem, który wykuwa kształt narodu. "Patrioci" wzięli ten młot w swoje ręce – kuli lepiej od poprzedników, ale wciąż nie byli mistrzami".
            Michalski, ibidem
"Z tym mauzoleum to było totalne wariactwo. Trytek chciał pochować Kozieła na Wawelu, ale nie zgadzał się abp krakowski, zidiociały endek, Natanek. Nie zgadzał się też Larkowski, który najchętniej swojego poprzednika utopiłby w gnojówce. W końcu Wielkodupski ze swoją małżonką Skurzakiem oficjalnie zaprotestowali przeciw Wawelowi argumentując, że Kozieł był homofobem i pochowanie go na Wawelu byłoby obrazą dla Warneńczyka i Walezego. Zrobili nawet manifę w Krakowie, którą aktyw Partii Narodowo-Rewolucyjnej obrzucił płytami chodnikowymi. Armia Rezerwowa odkurzyła więc szalony, neopogański plan "Kalina" zbudowania mauzoleum. (…)
Na pogrzebie Kozieła w Bazylice Mariackiej Kim Jong Un otoczony wianuszkiem prezydentów z regionu, którzy w odróżnieniu od "Grubego Kima" przyjaźnili się z Koziełem, wzruszał się gdy Staszek Satanista, artysta mocno dotowany przez poprzedni reżim, grał na organach "Alejandro" Lady Gagi, Marsz Armii Rezerwowej i kawałki Von Thronsthala. Wszyscy dziwili się, czemu się tak rozpłakał. A on się smucił, że wciąż podbił za mało ziem (…)
W końcu złożono nieco zmanierowane przez bombę paliwowo-tlenową truchło Kozieła (Larkowszczycy do dzisiaj utrzymują, że żadnego zamachu nie było a Kozieł urządził sobie orgietkę ze stewardessami i po pijaku rozbił samolot) do mauzoleum a wraz z nim innych jego towarzyszy ostatniego lotu. Z wyjątkiem Janka Bodakowskiego. On, skromny chłopiec z Falenicy, został złożony obok swojego idola Feliksa Perla na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie przy Okopowej".
Tokarski, ibidem

Libya: dowcipy o bombach

US Special Forces są już pewnie od dawna w Libii, a SAS już na pewno 🙂 (baj de łej: ci zatrzymani oficerowie SAS mieli list Camerona do przywódców rebelii), ale Obama wciąż się zastanawia, czy interweniować w Libii, czy nie. Z bardzo niepewnych danych, które otrzymuje wychodzi mu bowiem, że jednak al-Kaida odgrywa pewną rolę w rebelii a Kaddafi ma jeszcze trochę rakiet i nowoczesnych myśliwców, które mogą zaszkodzić US Air Force.

Kaddafi tak bardzo chyba w swojej możliwości nie wierzy jak Obama. W każdym bądź razie przebazował na głębokie południe swoje siły powietrzne. Niech se Amerykanie tankują w powietrzu…

Co jakiś czas dochodzą do opinii publicznej informacje o negocjacjach pokojowych i gotowości Kaddafiego do ustąpienia, pod warunkiem zapewnienia mu bezpieczeństwa. Chyba się nie udają, bo w rebelii jest za dużo frakcji…

Mała rzecz a cieszy: gen. Petraeus żartuje z Robertem Gatesem o bombardowaniu Libii. Filmik, który trzeba zobaczyć.

Żydowscy antysemici

Powyżej: tego nie zobaczycie w TV. Żydowski prezydent Iranu Mahmud Sabourdżian vel Ahmadinedżad spotyka się ze swymi ziomkami – żydowskimi ultraortodoksami z organizacji Neturei Karta zwalczającej państwo Izrael z talmudycznych pozycji.

Poniżej: działacz Neturei Karta w rozmowie z palestyńskim radykałem. Razem przed chwilą obrzucali kamieniami izraelskich żołnierzy. A jednak koegzystencja jest możliwa 🙂 Koegzystencja poj*bów…
A na koniec odniosę się do "Złotych żniw" hucpiarza Grossa. Żeby trochę uciec od stereotypów, malutki cytacik z "Niemcewicza od przodu i tyłu", wspaniałej książki Karola Zbyszewskiego wydanej w 1939 r. – pasuje doskonale zarówno do Grossa jak i judeotalibów z Naturei Karta:
" Odwiecznym zwyczajem, na pamiątkę Męki Pańskiej, żacy warszawscy tłukli żydów w Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Straż marszałkowska nie przeciwstawiała się pięknej tradycji, żydzi wzniecali srogi wrzask, ale ani im do głowy nie przychodziło siedzieć w domu. Bogobojni mieszczanie nie handlowali w te wielkie dnie – były to więc ich benefisy. Dla podwójnego zarobku można było znieść parę kuksańców, żałowali, że tak nie jest krągły rok."

Libia: turecka propozycja + Arabia Saudyjska: zaczyna się

Siły wierne Kaddafiemu znowu odbijają Zawiję. Poza tym na froncie bez zmian. Nadal walka zbieraniny ze zbieraniną. Brytyjska prasa donosi, o doradcach wojskowych z SAS, którzy gotowi są przybyć do Libii. Ciekawą propozycję przedstawił ponoć turecki premier Erdogan. Miał zaproponować, że jego armia obali Kaddafiego a w zamian przyjmą Turcję do UE. Plan w sferze fantazji, ale Turki nieźle potrafią negocjować 🙂 Zachód mocno się cyka, choć światowa opinia publiczna chciałoby, by posłano Kaddafiemu w tyłek Hellfire’a z Predatora. USA i Wielka Brytania, jeśli już coś zrobią, to będą to robić maksymalnie po cichu. Nie wiem po co, wszak huk myśliwców nad libijską pustynią dałby do myślenia takiej Syrii czy Iranowi. 
Inna sprawa, że nie wszyscy libijscy powstańcy chcą interewncji Zachodu, o czym świadczy poniższy obrazek:
Apropos powstańców: media przedstawiają ich jako miłujących pokój i prawa człowieka demokratów. Problem w tym, że pokój, prawa człowieka i demokracja mają na Bliskim Wschodzie nieco inne znaczenie niż u nas. Tak więc libijska opozycja na kontrolowanych przez siebie terenach prześladuje Czarnych. 
Libia, Libią a ZACZYNA SIĘ JUŻ W ARABII SAUDYJSKIEJ. Inspirowana przez Iran rewolucja przechodzi naturalnie do Wschodniej Prowincji z Bahrajnu, gdzie pokojowe protesty przekształciły się w starcia szyitów z sunnitami.  U Saudów już się zaczęły protesty, jest mobilizacja sił bezpieczeństwa i są groźby, że ci, którzy pójdą na demonstracje zostaną wybatożeni przez bezpiekę. Teheran grozi Rijadowi, by nic nie robił szyitom. Monopol na bicie, torturowanie i zabijanie szyickiego ludu ma przecież tylko ekipa Ahmadinedżada. Spekulanci już czują co się święci i spieprzają z regionu. Jeden jedyny Soros mówi tylko, że irański reżim zostanie obalony w "najkrwawszej z rewolucji". Krwawszej niż bolszewicka? Pamiętajmy, że na Bliskim Wschodzie semantyczna przesada (często występująca np. w Biblii) jest w dobrym tonie…

Libia: zbieranina walczy ze sobą + Pochodzenie etniczne Kaddafiego

Na początek parę uwag o libijskiej szutce wojennej: siły, którymi dysponuje libijska opozycja to zwyczajna zbieranina, nawet tam gdzie jest wzmocniona zbuntowanymi oddziałami zawodowych wojskowych. Ale również libijska armia wierna Kaddafiemu to zbieranina. Nie popisała się podczas wojny w Czadzie, w 1986 r. kilka amerykańskich nalotów omal jej nie rozwaliło, a teraz niemal się rozpadła w wyniku społecznych zamieszek. Źle o niej świadczy posiłkowanie się czarnymi najemnikami – czyli naćpaną dziczą, która potrafi co prawda wyrzynać jakieś wioseczki w dżungli, ale nie dała sobie rady z cywilami (!) w Bengazi. Czeka więc nas wiele dni walk o różne pustynne zadupia. Bo ani Kaddafi nie jest w stanie zdobyć Bengazi, ani rebelianci Trypolisu.

Przeważyć szalę może zewnętrzna pomoc. Armia USA chciałaby dopieprzyć Kaddafiemu, ale nie ma ku temu woli politycznej w Waszyngtonie. Interwencję na drodze prawnej będą blokować w ONZ Rosja i Chiny. Kaddafi może liczyć też na rosyjską broń transportowaną via Białoruś. Ciekawym wątkiem jest natomiast pojawienie się egipskich sił specjalnych w Libii.

Tymczasem narastają plotki co do pochodzenia Kaddafiego. Włoska dziennikarka napisała książkę, w której dowodzi, że libijski dyktator jest synem włoskiego, faszystowskiego oficera. I że został potajemnie ochrzczony w Wenecji. Hmmm…. Włoskie pochodzenie tłumaczyłoby jego styl… Kaddafi to niezły fasshionista.

Wcześniej pojawiły się informacje, że libijski dyktator jest synem korsykańskiego pilota, który zginął w czasie II wojny światowej.

Nie zapomnijmy też o wrzutce izraelskich służb mówiącej, że Kaddafi jest Żydem, co ochoczo podchwycił arabski lud.

A ponieważ wspomniałem o włoskim faszyźmie, to poniżej wklejam klimatyczną piosenkę z tamtych czasów:

Libia: pretekst do inwazji

Libijska opozycja powiedziała Zachodowi, że nie chce jego pomocy militarnej i poradzi sobie sama. Amerykanów i Brytyjczyków ręce jednak świerzbią (mnie też by świerzbiły:), więc szukają pretekstu, by zrzucić parę bomb na Libię. Nie chodzi o żadną inwazję na pełną skalę, ale raczej o rajdy typu hit-and-run dokonywane przez lotnictwo i komandosów np. przeciwko tej części libijskich sił lotniczych wiernych Kaddafiemu. Szukają więc pretekstu. I podobnie jak w przypadku inwazji na Irak tym pretekstem mogą być bronie masowego rażenia. Nagle brytyjscy politycy mówią nam bowiem, że straszny dyktator Kaddafi ma gaz musztardowy, którym wytruje opozycję jak Saddam Kurdów. Więc SAS musi mu zająć te składy gazu musztardowego. Hmmm…

Tymczasem: Iran zakłada w syryjskim porcie Latakia swoją pierwszą bazę floty nad Morzem Śródziemnym. Rosja ma już swoją bazę niedaleko – w Tartus. To tam się w zeszłym roku torturował i utopił wiceszef GRU.

Bonsu: fajny artykuł o pożytecznych idiotach z London School of Economics. Opisuje on jak różne kuźniaropodobne akademickie mendy biorą kasę za wspieranie obrzydliwych idei.

Iran: Mousawi i Keroubi „zniknięci”

Powyżej: irańska wersja Niesiołowskiego wezwała do powieszenia Mousawiego i Keroubiego. Wniosek poparła cała chmara parlamentarzystów

Libia Libią (opozycjoniści nie chcą wpuścić większej ilości obcych sił a Kaddafi znalazł trochę  lotnictwa – kolejne zwroty akcji) a tu w Iranie, korzystając z zamieszania, bezpieka zniknęła Mousawiego i Keroubiego, czyli dwa filary umiarkowanej opozycji. Wyprowadzili ich z mieszkań mocno pobitych, z workami na głowach. Zawieźli do więzienia, z którego mało kto wraca. Zachód jakoś się tym nie przejmuje kopiąc jedynie zdychającego Kaddafiego.

Poza tym: Kto wpuścił Arabskiego do Izraela? 🙂