
Libia: tajna dyplomacja



US Special Forces są już pewnie od dawna w Libii, a SAS już na pewno 🙂 (baj de łej: ci zatrzymani oficerowie SAS mieli list Camerona do przywódców rebelii), ale Obama wciąż się zastanawia, czy interweniować w Libii, czy nie. Z bardzo niepewnych danych, które otrzymuje wychodzi mu bowiem, że jednak al-Kaida odgrywa pewną rolę w rebelii a Kaddafi ma jeszcze trochę rakiet i nowoczesnych myśliwców, które mogą zaszkodzić US Air Force.
Kaddafi tak bardzo chyba w swojej możliwości nie wierzy jak Obama. W każdym bądź razie przebazował na głębokie południe swoje siły powietrzne. Niech se Amerykanie tankują w powietrzu…
Co jakiś czas dochodzą do opinii publicznej informacje o negocjacjach pokojowych i gotowości Kaddafiego do ustąpienia, pod warunkiem zapewnienia mu bezpieczeństwa. Chyba się nie udają, bo w rebelii jest za dużo frakcji…
Mała rzecz a cieszy: gen. Petraeus żartuje z Robertem Gatesem o bombardowaniu Libii. Filmik, który trzeba zobaczyć.

Powyżej: tego nie zobaczycie w TV. Żydowski prezydent Iranu Mahmud Sabourdżian vel Ahmadinedżad spotyka się ze swymi ziomkami – żydowskimi ultraortodoksami z organizacji Neturei Karta zwalczającej państwo Izrael z talmudycznych pozycji.




Na początek parę uwag o libijskiej szutce wojennej: siły, którymi dysponuje libijska opozycja to zwyczajna zbieranina, nawet tam gdzie jest wzmocniona zbuntowanymi oddziałami zawodowych wojskowych. Ale również libijska armia wierna Kaddafiemu to zbieranina. Nie popisała się podczas wojny w Czadzie, w 1986 r. kilka amerykańskich nalotów omal jej nie rozwaliło, a teraz niemal się rozpadła w wyniku społecznych zamieszek. Źle o niej świadczy posiłkowanie się czarnymi najemnikami – czyli naćpaną dziczą, która potrafi co prawda wyrzynać jakieś wioseczki w dżungli, ale nie dała sobie rady z cywilami (!) w Bengazi. Czeka więc nas wiele dni walk o różne pustynne zadupia. Bo ani Kaddafi nie jest w stanie zdobyć Bengazi, ani rebelianci Trypolisu.
Przeważyć szalę może zewnętrzna pomoc. Armia USA chciałaby dopieprzyć Kaddafiemu, ale nie ma ku temu woli politycznej w Waszyngtonie. Interwencję na drodze prawnej będą blokować w ONZ Rosja i Chiny. Kaddafi może liczyć też na rosyjską broń transportowaną via Białoruś. Ciekawym wątkiem jest natomiast pojawienie się egipskich sił specjalnych w Libii.
Wcześniej pojawiły się informacje, że libijski dyktator jest synem korsykańskiego pilota, który zginął w czasie II wojny światowej.
Nie zapomnijmy też o wrzutce izraelskich służb mówiącej, że Kaddafi jest Żydem, co ochoczo podchwycił arabski lud.
A ponieważ wspomniałem o włoskim faszyźmie, to poniżej wklejam klimatyczną piosenkę z tamtych czasów:
Powyżej: afgańskie dzieci bawią się w zamachowców-samobójców. Muszę powiedzieć, że mają fantazję i zdolności aktorskie. Inna sprawa, że dorastają w takim a nie innym środowisku. Ciekawe na kogo wyrosną…
Libijska opozycja powiedziała Zachodowi, że nie chce jego pomocy militarnej i poradzi sobie sama. Amerykanów i Brytyjczyków ręce jednak świerzbią (mnie też by świerzbiły:), więc szukają pretekstu, by zrzucić parę bomb na Libię. Nie chodzi o żadną inwazję na pełną skalę, ale raczej o rajdy typu hit-and-run dokonywane przez lotnictwo i komandosów np. przeciwko tej części libijskich sił lotniczych wiernych Kaddafiemu. Szukają więc pretekstu. I podobnie jak w przypadku inwazji na Irak tym pretekstem mogą być bronie masowego rażenia. Nagle brytyjscy politycy mówią nam bowiem, że straszny dyktator Kaddafi ma gaz musztardowy, którym wytruje opozycję jak Saddam Kurdów. Więc SAS musi mu zająć te składy gazu musztardowego. Hmmm…

Tymczasem: Iran zakłada w syryjskim porcie Latakia swoją pierwszą bazę floty nad Morzem Śródziemnym. Rosja ma już swoją bazę niedaleko – w Tartus. To tam się w zeszłym roku torturował i utopił wiceszef GRU.
Bonsu: fajny artykuł o pożytecznych idiotach z London School of Economics. Opisuje on jak różne kuźniaropodobne akademickie mendy biorą kasę za wspieranie obrzydliwych idei.

Powyżej: irańska wersja Niesiołowskiego wezwała do powieszenia Mousawiego i Keroubiego. Wniosek poparła cała chmara parlamentarzystów
Libia Libią (opozycjoniści nie chcą wpuścić większej ilości obcych sił a Kaddafi znalazł trochę lotnictwa – kolejne zwroty akcji) a tu w Iranie, korzystając z zamieszania, bezpieka zniknęła Mousawiego i Keroubiego, czyli dwa filary umiarkowanej opozycji. Wyprowadzili ich z mieszkań mocno pobitych, z workami na głowach. Zawieźli do więzienia, z którego mało kto wraca. Zachód jakoś się tym nie przejmuje kopiąc jedynie zdychającego Kaddafiego.
Poza tym: Kto wpuścił Arabskiego do Izraela? 🙂