Archiwa nie płoną – jak mówi stare czekistowskie przysłowie. Tak więc i moje Archiwum X, nie mogło spłonąć. A szkoda byłoby je stracić – ponad pięć lat naświetlania kulis światowych wydarzeń, zdrapywania lakieru którym pokryta jest historia i nieustannego prowokowania Polaków do nieszablonowego myślenia. Publikowałem tutaj treści niewygodne zarówno dla bliskowschodnich reżimów jak i dla europejskich demokracji, dla CIA jak i dla FSB, dla ISI jak i dla WSI. Od czasu do czasu ostrze mojej krytyki zahaczało o Watykan i Tel Awiw (była to jednak krytyka konstruktywna – czyli opieprzanie elit za defetyzm). Ostro uderzałem w komunę oraz jej liberalnych i monarchistyczno-endeckich sojuszników. Krytycy nazywali mnie na przemian faszystą i agentem Sorosa, PiSowcem i lewakiem, Żydem i antysemitą (Zastanawiam się teraz – może wszyscy oni mieli rację?). Cenzurować, i to w bardzo głupi sposób, próbowało mnie jednak tylko jedno środowisko skupione wokół Rafała P. Bitwę z nim uważam za wygraną – odzyskałem bloga.
Dziękuję wszystkim za poparcie. Szczególnie Jackowi Sierpińskiemu, oraz Kenshinodzie za wspaniały wpis poświęcony mej osobie (Wyjaśniam mu: mój lefebrystyczny antymodernizm odwołuje się do czasów papieża Aleksandra VI Borgii, więc jak najbardziej nie mam nic przeciwko ziemskim rozkoszom 🙂
Szykowane przez nasz kochający wolność słowa rząd zmiany w prawie (tutaj więcej o nich) mogą wkrótce doprowadzić do "ucieczki blogerów". Postanowiłem przygotować się więc, zanim będzie za późno.
"W Narodzie na pierwszym miejscu armia, w armii lotnictwo" Motto "Przeglądu Lotniczego" wydawanego przez przedwojenny Departament Lotnictwa Ministerstwa Spraw Wojskowych
Kadry sił zbrojnych II RP brały się zwykle z Legionów oraz armii Rosji, Austrii i Niemiec. Legendarny pilot, generał Ludomił Rayski przybył z armii… tureckiej. Jego ojciec, był powstańcem styczniowym, który się schronił w Turcji przed carskimi represjami. Syn przejął po nim obywatelstwo i zapewne muzułmańską wiarę, ale jeszcze przed pierwszą wojną światową osiadł w Galicji. Załapał się na Związek Strzelecki, Legiony i bitwę pod Łowczówkiem, upomniała się o niego jednak jego druga ojczyzna – Turcja. Rayski walczył jako pilot lotnictwa rozpoznawczego i myśliwskiego m.in. pod Gallipoli. Wielokrotnie odznaczany za wykazywanie się w boju przeciwko Entancie, zdezerterował w 1918 r. z armii tureckiej i wrócił do Polski, gdzie zapisał piękną kartę podczas wojny 1920 r.
W III 1926 r. został szefem Departamentu Lotnictwa MSWojsk. Sprawował tę funkcję do wiosny 1939 r. Zbudował od zera polski przemysł lotniczy, dając pracę tysiącom robotnikom i setkom inżynierów a armii własne, nowoczesne samoloty. Jego działalność na tym stanowisku różnie jest ocenia – Rayski był piłsudczykiem, więc ekipa Sikorskiego a później komuniści wieszali na nim psy m.in. twierdząc, że stawiając na rozwój własnych konstrukcji lotniczych "działał na korzyść Niemców". Gen. Rayskiemu zamknięto z tego powodu, aż do 1943 r. możliwość służenia w PSZ na Zachodzie (przygarnął go RAF) i na pewien czas internowano na niesławnej Wyspie Wężów. Po śmierci gen. Sikorskiego, Rayskiego przyjęto z honorami z powrotem do PSZ i uczyniono szefem ich lotnictwa na Bliskim Wschodzie. Za każdym razem gdy ktoś mu czynił zarzuty o "nieprzygotowanie lotnictwa do wojny" wyciągał nafaszerowaną danymi statystycznymi broszurkę wskazującą, że było zupełnie odwrotnie. Udowadniając po raz kolejny swój patriotyzm i siłę woli – w 1944 r., w wieku 52 lat, gen. Rayski brał udział w bardzo niebezpiecznych lotach z pomocą dla Powstania Warszawskiego.
Po wojnie, specjalna komisja całkowicie uwolniła gen. Rayskiego z zarzutów o "nieprzygotowaniu lotnictwa do wojny". Historycy młodszego pokolenia też przyznają rację Rayskiemu – Polska wykonała w latach 1926-1939 ogromny wysiłek jeśli chodzi o budowę lotnictwa. Zbudowaliśmy innowacyjny przemysł, mogliśmy się pochwalić kontrukcjami, które nie ustępowały w niczym japońskim, konsekwentnie i szybciej od założeń realizowaliśmy plany rozbudowy i modernizacji tej broni, tworzyliśmy własne strategiczne lotnictwo bombowe (!) – niestety zabrakło nam czasu… (Zainteresowanych tą kwestią odsyłam do świetnej pracy dra Tymoteusza Pawłowskiego "Armia Marszałka Śmigłego").
Ps. Jakiś czas temu Bubel spiracił w swojej gazetce tekst Janka Bodakowskiego zawierający karkołomną tezę, że sanacja tak naprawdę w latach 1926-1939 niszczyła polskie wojsko. O poziomie merytorycznym tych wypocin świadczy chociażby taki znalezionym w nim passus "Piłsudski po przejęciu władzy (…) rozbił istniejące półki (sic!) lotnicze (żołnierzy wysłał do piechoty i kawalerii)" 🙂 No cóż, pisałem kiedyś, że Janek zostanie kiedyś prezydentem…
Ps. 2. Skoro według różnych malkontentów Rayski niszczył polskie lotnictwo, to jak wobec tego nazwać to co robi Klich?
Amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton ogłosiła WZNOWIENIE dialogu z Bractwem Muzułmańskim. Bractwo powitało tę deklarację z zadowoleniem. Niektórzy oburzają się na to, że USA weszły w konszachty z "największym wrogiem naszej cywilizacji", czyli "islamofaszystami" (kretyńskie określenie). Problem jest taki, że USA wcale nie postrzegają islamskich fundamentalistów za swojego pierwszorzędnego, egzystencjalnego wroga. I mają poniekąd sporo racji.
Jeden z historyków zwrócił uwagę, że Północ prowadziła wojnę secesyjną z jedną ręką schowaną za plecami. Gdy Południe walcząc o przeżycie mobilizowało wszystkie zasoby, wielu młodych mężczyzn z Północy nie służyło w armii. Druga wojna światowa – dla europejskich potęg krańcowy wysiłek, była dla Stanów Zjednoczonych głównie czasem prosperity. Zimna Wojna? Śmiech na sali. Jak to ujął Robert Kiyosaki: Sowieci utrzymywali się przy życiu jedynie dzięki technologiom, które pozwoliliśmy im ukraść, a tak sami niczego nie potrafili wymyśleć…
A teraz spójrzmy na Bractwo Muzułmańskie, islamskich fundamentalistów, a nawet na cały świat islamu: Czy ta schyłkowa cywilizacja, zdolna jedynie do korzystania z wynalazków Zachodu, stanowi egzystencjonalne zagrożenie dla USA? Czy rozpieprzenie dwóch wieżowców w poważny sposób uszczupliło potęgę USA? Do ilu zamachów terrorystycznych doszło na amerykańskiej ziemi po 11 IX 2001 r.? Ilu żołnierzy trzymają w Afganistanie – śmiesznie mało i już się wycofują… Radykalny islam to problem dla Izraela, Indii, Rosji a przede wszystkim dla Europy Zachodniej – która się sama podkłada islamskim fundamentalistom w imię politycznej poprawności. Ale amerykańscy politycy nie postrzegają hydry muzułmańskiego terroryzmu jako stugłowego smoka, ale jak szczura. Są więc niezmiernie elastyczni w swojej bliskowschodniej polityce utrzymując na przemian dobre kontakty z Izraelem jak i Arabią Saudyjską, Saddamem i Assadem, ajatollahami i świeckimi dyktaturami. To nie tylko polityka obecnej administracji – to się ciągnie od czasów Roosevelta.
Inwestowanie przez rząd Netanyahu w stosunki z Grecją opłaca się: greccy komandosi zajęli statki "Flotylli Wolności" i nie pozwalają im odpłynąć z portu. Izrael uzyskał również wsparcia w walce z międzynarodowym lewactwem od Turcji. Tureckie wojskowe służby MIT (obecnie kontrolowane przez AKP), ostrzegły swoich ludzi z ruchu IHH, by nie robili żadnych antyizraelskich zadym. Tymczasem turecka policja kwestionuje to, że doszło do sabotażu na irlandzkim statku flotylii – wykryte uszkodzenia wystąpiły przed zawinięciem tego okrętu do tureckiego portu i miały jakoby rzekomo być efektem wypadku. Powstała więc bardzo egzotyczna koalicja: Izrael-Grecja-Turcja. Coś w stylu: Jews & Nazis Unt. and Win! 🙂
Apropos moich ostatnich doniesień z Iranu: państwowa irańska telewizja ocenzurowała niedawno wystąpienie prezydenta Ahmadinedżada. Nawet TuSSk by tego nie zrobił Kaczyńskiemu…
Hillary Clinton biadając nad stanem węgierskiej demokracji powiedziała, że rząd USA WZNOWI stosunki z Bractwem Muzułmańskim. Później tłumaczyła się, że nie do końca wznowi, bo utrzymuje je sporadycznie od jakiegoś czasu… Jednocześnie dla picu przedstawiła plan reform w Syrii – już widzę, jak Assad go wdraża…
Iran poczyna sobie coraz ciekawej rozwijając swój arsenał rakietowy. Brytyjskie MSZ ostrzegło, że Teheran ma już pociski zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych. Na jesieni zeszłego roku, według Izraelczyków, jakoby rzekomo dowiedział się o tym Putin. Powiadomił Obamę i Netanjahu, ale jednocześnie poprosił ich o milczenie w tej sprawie, bo za pomocą swoich resetowych magicznych zdolności przekona Irańczyków, by tych rakiet nie produkowali. Reset resetem, a Izrael już powoli zmienia strategię wobec Iranu. Puszczają do prasy przecieki, że plany ataku lotniczego na irańskie instalacje są odłożone ad acta, teraz trzeba stawiać na łodzie podwodne – czyli doktryna MAD.
A Flotylla sobie płynie (pomimo sabotaży Mossadu). Na jednym ze statków moja ulubiona aktywistka Ewa Jasiewicz (pozdrawiam! :). Tymczasem sami Palestyńczycy z Gazy wskazują, że dowożenie im pomocy przez jakieś lewackie stateczki mija się z celem. Strefa Gazy nie ma żadnego problemu z importem – ma natomiast zablokowany eksport, i tu jest pies pogrzebany…
W Iranie walka o władzę przybrała zaskakujący obrót: Ahamdinedżad może przestać być prezydentem. Wszystko za sprawą jego najbliższego politycznego powiernika, byłego szefa prezydenckiej kancelarii Esfandiara Rahima-Mashaee. Mashaee, podobnie jak Ahmadinedżad, były oficer służb wywiadowczych poważnie podpadł ajatollahom. Z jednej strony wykreował Ahmadinedżada na gwiazdorskiego, ludowego prezydenta cieszącego się autentycznym poparciem wielu Irańczyków, z drugiej kreował politykę historyczną odwołującą się do "nacjonalistycznej" perskiej przeszłości Iranu. Miarka się przebrała, gdy Ahmadinedżad wyrzucił namaszczonego przez Khameneiego ministra wywiadu. Wówczas Mashaee stracił stanowisko i został oskarżony przez Najwyższego Przywódcę Duchowego o… czary oraz kontaktowanie się z dżinami. Teraz zaciska się wokół niego poważniejsza pętla – wsadzają jego ludzi do więzienia za korupcję. Celem tej kampanii jest Mahmud Sabourdżian vel Ahmadinedżad, gdyż zbytnio wybił się na samodzielność.
A mnie ciekawi, jak teraz Ahmadinedżada będą przedstawiać media?
Turcy dokonali niesamowitego zwrotu. Zaczęło się od tego, że odwołali swój udział w najnowszej "pacyfistycznej" flotylii płynącej do Gazy – tym samym zabijając całą imprezę. Później doszło do tajnych negocjacji turecko-izraelskich prowadzonych pod egidą USA. Teraz Turcja wznowiła współpracę militarną i wywiadowczą z Izraelem. Czemu to robi? Odpowiedź jest prosta: Syria. Turcy chcą w ciągu pół roku obalić Assada. Izrael się na to zgadza. Co więcej rząd Netanjahu zaakceptował turecki warunek mówiący o stworzeniu wspólnego rządu przez Fatah i Hamas.
Moim zdaniem Turcja mogłaby sobie samodzielnie poradzić z Syrią. Zwłaszcza w warunkach wewnętrznej rebelii w Syrii.
Wiktor Suworow nie ma do końca racji. To nieprawda, że Hitler 22 VI 1941 r. wyprzedził Stalina z atakiem o dwa tygodnie. Według Marka Sołonina, on go wyprzedził o… kilka godzin.
Taka szokująca teza pojawia się w książce "23 czerwca" tegoż autora. Co za nią przemawia? Przede wszystkim zachowanie sowieckich dowódców: gdy rankiem 22 czerwca pierwsze bomby spadały na sowieckie miasta, nie byli oni do końca pewni: to nasze czy ich? Jakiś czas wcześniej Stalin wydał szokujący rozkaz, o tym by nie strzelać do niemieckich samolotów zwiadowczych wlatujących w sowiecką przestrzeń powietrzną. Rozpoczęcie agresji na III Rzeszę wymagało pretekstu i prowokacji – takiej jak ostrzelanie wioski Mainiła przez artylerię NKWD w grudniu 1939 r. Sowieckie plany wojny z Niemcami (szczegółowo omawiane przez Sołonina) przewidywały rozpoczęcie wojny od odwetowego uderzenia lotniczego, po którym nastąpiłaby mobilizacja, realizacja planu osłonowego i druzgocący atak na tereny obecnej Polski, Rumunii oraz Finlandii. Miejscem na dokonanie prowokacji – było prawdopodobnie Grodno. Na kilka dni przed rozpoczęciem wojny praktycznie pozbawiono to miasto obrony przeciwlotniczej – nawet wymontowano działka z myśliwców pułku, który miał osłaniać okolicę. To miasto miało być zbombardowane przez sowieckie samoloty przemalowane w niemieckie barwy – być może użytoby Junkersa 88 podarowanego Sowietom przez Niemców.
W nocy z 22 na 23 czerwca szereg sowieckich dowódców, w tym wszyscy ważni dowódcy lotnictwa rozwijanych nad granicą frontów nagle, jak na komendę udało się "do teatru". Rankiem zapanował chaos a dowódcy lotnictwa Frontu Zachodniego złożyło niezapowiedzianą wizytę NKWD. W trakcie tej wizyty, według oficjalnej wersji, dowódca popełnił samobójstwo…
Czy gdyby Hitler spóźnił się z atakiem, Sowietom udałoby się szybko pokonać Niemcy? Nie sądzę. 25 czerwca 1941 r. ZSRR zaatakował Finlandię, realizując ten plan strategiczny. Miał miażdżącą przewagę we wszystkim, osiągnął efekt zaskoczenia, a mimo to Finowie odrzucili Sowietów na linię graniczną z 1939 r. W 1941 r. armia sowiecka była kolosem na glinianych nogach z powodu fatalnego morale żołnierzy (nikt nie chciał umierać za Stalina i NKWD), słabego ich wyszkolenia oraz beznadziejnej kadry dowódczej. I tak Sowieci ponieśliby więc wówczas klęskę.
W Syrii Assad zapewnia, że naród go kocha. I w ramach polityki miłości wojsko urządza obławy na uchodźców spieprzających do Turcji oraz kontynuuje brutalną pacyfikację miast, miasteczek i wsi na północy kraju. Co ciekawe do antyassadowskiej opozycji przyłączyły się nawet niektóre palestyńskie grupy. Nad północną Syrią latają tureckie śmigłowce – zarówno w ramach misji zwiadowczych jak i humanitarnych (zrzucają jedzenie i wodę uchodźcom błąkającym się po pustkowiu). Turecki rząd ostrzega Assada: masz mniej niż tydzień, by się poprawić. Do baz w Turcji napływają wojska innych państw NATO. Interwencja w tej chwili wydaje się mało prawdopodobna, Obama miękko traktuje Assada.
Co ciekawe Meir Dagan, były szef Mossadu, wbrew licznym mędrkom uważającym, że obalanie Assada nie jest w interesie Izraela, twierdzi, że syryjski reżim należy obalić i zastąpić sunnicką władzą. Jeden z powodów: straci na tym Hezbollah oraz Iran. Uważam tak samo. W 2003 r. nie trzeba było bombardować Bagdadu tylko Damaszek. Saddam był politykiem, który mógł się z Zachodem dogadać. Assad jest gostkiem, który Zachód zwodzi.
Nasilają się pogłoski o szykowanym na jesień amerykańskim desancie w Libii. Byłby on z pewnością zabójczy dla sił Kaddafiego – bo na razie NATO angażuje się w wojnę jedynie czubkiem paznokcia. Ot z konfliktu wycofują się Włochy, które chyba tam żadnej akcji bojowej nie dokonały…