
Libia i Syria: Zmyłka z Kansas City



W Libii cele stacjonarne ponoć się kończą, a rebelianci mimo to średnio sobie radzą, więc lotnictwo koalicji przenosi akcent bombardowań na ruchome cele opancerzone, ale tylko takie, które znajdują się poza obszarami zabudowanymi. Jest też lądowy komponent operacji: w Libii operuje 350 żołnierzy SAS. Mimo to Biały Dom twierdzi, że nie mamy w Libii do czynienia z wojną, tylko z "kinetyczną operacją militarną".
Dość tej nowomowy. Zainteresowanych wątkiem współpracy al-Kaidy i zachodnich służb w Libii (przy okazji obecnego konfliktu, ale nie tylko – również w ramach działań przeciwko Kaddafiemu w latach ’90-tych) polecam ten spiskowy artykuł.
Zainteresowanym poznaniem odpowiedzi, dlaczego różni "eksperci", których widzimy różnych TVN-ach i SLD Info (np. generał Dukaczewski), mają smutne mordki, gdy mówią o Libii, polecam ten krótki, acz treściwy tekst Witolda Gadowskiego. (Według mnie MUST READ!!!)
TYMCZASEM BARDZO CIEKAWE RZECZY DZIEJĄ SIĘ W SYRII
W Derze wojsko i bezpieka zabiły ponad setkę ludzi. Ale protestu nie zdołały stłumić. Runął pomnik Hafeza Assada. Zamieszki rozszerzają się na inne miasta – w tym Damaszek i Hamę. To w Hama w 1982 r. starszy Assad utopił we krwi (używając czołgów i gazów bojowych) sunnickie powstanie, zabijając nawet 40 tys. ludzi. Reżim przebąkuje już o reformach…
Sytuacja pod pewnymi względami może być ostrzejsza niż w Libii. Syria jest bowiem sunnickim krajem rządzonym przez alawitów (z dodatkiem druzów i kilku chrześcijan) – a dokładnie przez alawicki klan w socjalistycznej partii Baas. Alawici, niegdyś najbiedniejsi i najbardziej pogardzani mieszkańcy Syrii są jej właścicielami. Przez ponad 40 lat udawało im się utrzymywać lud w ryzach za pomocą kilkunastu tajnych służb oraz konfliktu z Izraelem. Arabskie rewolucje sprawiły, że Izrael nagle przestał być numerem jeden w hierarchii gniewu arabskiej ulicy. Osunął się jeden z filarów władzy Assadów.
Niewiele wiemy jednak o syryjskiej opozycji. Z prostej przyczyny: została wcześniej w większości eksterminowana. Syria stanowi pod tym względem podobną tabula rasa jak Albania w 1989 r. Wiemy, że Bractwo Muzułmańskie jest tam ponoć silne w Allepo. Ale, rewolucja wybuchła w Dera i okolicach Kunejtry, czyli regionie, w którym rzekomo reżim miał duże poparcie. Liderami emigranckiej opozycji są były wiceprezydent Chadam oraz … Rifaat Assad, brat Hafeza.
Jak to widzą w regionie? Tutaj macie fajny komentarz libańskiego chrześcijanina-falangisty.

Na froncie niewiele się zmieniło, choć spadł jeden amerykański F-15, a ekipa ratunkowa ostrzelała libijskich rebeliantów pomagających pilotom, bo myślała, że to ludzie Kaddafiego. Przypominają mi się wspomnienia pewnego marines z Pustynnej Burzy. Gostek chwalił się tym, że kierował ogień artyleryjski na sojuszniczych Syryjczyków, bo wyglądali podobnie jak Irakijczycy. No cóż, mylą się nawet mistrzowie – więc powinniśmy docenić humanitarny gest brytyjskiej załogi, która oszczędziła cel, bo wokół niego kręciło się za dużo cywilów.
W każdym bądź razie ta operacja jest jakoś dziwna. Siły w nią zaangażowane są bardzo małe. Libijskie niebo patroluje tylko sześć zachodnich samolotów! Mimo to, jak donosi kanadyjska prasa: alianckie samoloty często wracają do baz bez zrzucania bomb. Albo brakuje celów, albo ktoś bombardowania zbytnio ogranicza.
Oficjalne cele operacji nie zostały jeszcze ustalone, nieoficjalne nie są podawane do wiadomości. W każdym bądź razie Amerykanie postawili na totalną rozwałkę na Bliskim Wschodzie. Ostatnio toczyłem dyskusję, w której zostałem potępiony, za to że zaproponowałem, by alianci pieprznęli pociskiem cruise w Kaddafiego w trakcie jednego z licznych wieców. Moje rozumowanie: będzie go wtedy łatwo namierzyć, a rozwalenie go przed kamerami da do myślenia wielu złym ludziom. Argumenty mojego dyskutanta: "przecież byłaby to zbrodnia wojenna!!! świat arabski obróciłby się przeciw Ameryce! Doszłoby do fali zamachów terrorystycznych!" A kto byłby na takim wiecu jak publika starannie dobrana przez bezpiekę? A dzisiaj arabska ulica kocha USA? Czy znienawidziłaby Amerykanów bardziej, za to, że rozwaliliby gostka, którego szczerze nienawidzą? Czy może nabraliby respektu i uznali, że Barack Obama to pieprzony Kaiser Soeze współczesnych stosunków międzynarodowych i lepiej mu nie podskakiwać?
Krytycy operacji wskazują, że libijska opozycja to w dużej mierze al-Kaida. Pamiętajmy, że Libijczycy stanowili dużą część terrorystów, z którymi Amerykanie walczyli w Iraku. Amerykańskie służby ostrzegają zaś, że interwencja może zaaktywizować al-Kaidę, jeśli konflikt będzie się przedłużał. Czy mamy się bać? Jak twierdzi w tym arcyciekawym wywiadzie włoski profesor Vittorio Emanuele Parsi:
Wszyscy próbują zrozumieć, kim są i czego chcą libijscy rebelianci. Czy mają związki z al Kaidą, czy to walka o wolność i demokrację, a może chodzi o wojnę plemienną?
Vittorio Emanuele Parsi: To jest anarchiczna rewolucja, w której można znaleźć wszystkie te elementy. Z jednej strony rebelianci domagają się demokracji, z drugiej to jest też walka Cyrenajki o uniezależnienie od Trypolitanii. Trudno również lekceważyć wpływy islamskich integrystów, ale proszę zwrócić uwagę, że w Bengazi nikt na razie nie pali flag Izraela czy USA. Jeśli natomiast Kaddafi utrzyma się przy władzy, wówczas rebelianci – w poczuciu własnej klęski i zdrady Zachodu – mogą faktycznie dać się wciągnąć w orbitę al Kaidy i z tych pozycji atakować i Kaddafiego, i Zachód. W tym konflikcie al Kaida byłaby prawdziwym zagrożeniem, gdyby Kaddafi pozostał przy władzy, a nie odwrotnie.
A tymczasem:
SYRIA – maskary w Derra (albo Darra, różnie piszą), ciąg dalszy. Tym razem wojsko strzela do ludzi wychodzących z meczetu. Niepokoje rozlewają się na resztę kraju.
JEMEN – Saudowie szykują się na porzucenie Saleha.
IZRAEL – ciąg dalszy palestyńskiej ofensywy terrorystycznej, tym razem standardowy zamach na autobus. Dziwne, że tylko jedna ofiara śmiertelna.
EGIPT- demonstranci znowu sfajczyli siedzibę kairskiej bezpieki. Breaking the law! Breaking the law!
WŁOCHY – prokuratura zrobiła przeciek w postaci fotek z bunga bunga.

Putin próbuje sprowokować muzułamanów do działania przeciwko Zachodowi porównując interwencję w Libii do wypraw krzyżowych. Porównanie kuriozalne, zwłaszcza, że inicjatorem wyprawy jest laicka Francja, a w takiej Serbii Putin uchodzi za obrońcę prawosławia przed islamem.
Koalicja rozpieprzyła Kaddafiemu pałac. Zrobiła to raczej w celach propagandowych, bo gostek przecież i tak śpi w namiocie a centrum dowodzenia ma pewnie w jakimś bunkrze. Jak na razie operacja idzie według kosowskiego schematu. Metodyczne rozpieprzanie celów z powietrza. (Tutaj i tutaj relacje ze zgrillowania części Brygady Chamisa pod Bengazi). Lotnictwo Kaddafiego już ponoć zamienione w dymiący złom. Amerykanie chwalą się też, że rozwalili mu obronę przeciwlotniczą, ale wiele wskazuje, że Kaddafi mógł schować nowocześniejsze rakiety na wypadek walki partyzanckiej. Pewnie się do niej przygotował tak dobrze jak Saddam i ma już obmyśloną drogę ucieczki do wiernych plemion z Sahary – a tam trudno go będzie znaleźć. Jeśli chcą go zabić to niech się spieszą…
SYRIA: zaczyna się robić ciekawie. Od trzech dni trwa powstanie w mieści Darra, 100 km na południe od Damaszku. Tłum spalił miejscowy komitet partii Baas. Do akcji wkroczyła 4-ta Dywizja Pancerna, otaczając miasto i odcinając cały region od Damaszku. Wygląda na to, że będzie taka rzeź jak w Hama.
JEMEN: Po piątkowej masakrze, wysocy rangą dowódcy przechodzą na stronę opozycji.

Zaczyna się podobnie jak w przypadku Kosowa. Francuzi rozwalili Kaddafiemu kolumnę pancerną pod Bengazi. Amerykanie i Brytyjczycy posłali Libijczykom piękną salwę rakietową. RAF też wkroczył do akcji. Odpowiedzią Kaddafiego jest ściągnięcie w rejon bombardowań dobrowolnych i mniej dobrowolnych żywych tarcz. Brygada Chamisa jest już w Bengazi, więc Kaddafi liczy, że jak ją zbombardują to będzie dużo cywilnych trupów w mieście. Całością dowodzi amerykańskie AfCom.


Najpierw zramolała i skorumpowana ONZ zaskoczyła świat. RB (przy milczeniu ChRL, Rosji, Niemiec, Indii i Brazylii) uchwaliła zawiłą, ale zarazem zadziwiająco konkretną rezolucję o zakazie lotów. To osobisty sukces Hillary, która wzięła sprawy w swoje ręce korzystając z tego, że Barak Barakowicz Obama zajęty jest ważnymi państwowymi sprawami takimi jak gra w golfa. (Jakież podobieństwo do Tuska:) Hillaria od paru dni lobbowała w Kairze, by tamtejsza junta pozwoliła Amerykanom na skorzystanie ze swoich lotnisk. Lotnisk ostatecznie użyczą "imperialistom" Włochy. Przyjaźń Boskiego Silvio na pstrym, ale za to wielkim koniu jeździ – miejmy nadzieję, że kiedyś tak potraktuje Putina. 🙂
Metroseksualny fashionista Kaddafi początkowo groził, że zrobi najeźdźcom piekło i będzie starym zwyczajem rozwalał cywilne samoloty pasażerskie. Mina mu zrzedła, gdy dowiedział się, że brytyjskie myśliwce już lecą, by mu dopieprzyć. Zgodził się więc na rozejm. Mimo to armia libijska jeszcze po południu ostrzeliwała Misratę a chodziły słuchy, że siły NATO dopieprzą Kaddafiemu mimo wszystko. W sumie wystarczyłoby pacnąć mu w namiot Hellfirem z Predatora. Jego reżim zaraz by się posypał. Ale tutaj pojawia się pytanie: kto by go zastąpił?
Szkoda, że Reagan nie dożył tej chwili…
Wojska Kaddafiego są już u bram Bengazi. Brega już padła. Przywódcy kiepsko zorganizowanej rebelii skarżą się, że Zachód ich opuścił. A jak wysłannicy Camerona do nich przybyli z ofertą pomocy to ich aresztowali twierdząc, że sami dadzą sobie radę…
Kaddafiemu z "bratnią pomocą" przybyła Syria – gwiżdżąc sobie na to, że administracja Baracka Barakowicza Obamy od wielu miesięcy prowadzi z nią "dialog strategiczny".
Natomiast władcy Bahrajnu z "bratnią pomocą" przybyło 3,5 tys. saudyjskich żołnierzy, którzy sprawnie obsadzili Manamę, od czasu do czasu strzelając do szyickich rebeliantów. Ciekawe, czy teraz Iran rozpocznie terrorystyczną wojnę w Arabii Saudyjskiej?
Warto dodać, że interwencja w Bahrajnie odbyła się wbrew opinii administracji Obamy. Wszyscy na Bliskim Wschodzie, oprócz Izraela i Egiptu, mają jak widać tę lamerską administrację głęboko w d… Ot cały reset. Bush co prawda atakował nie te kraje, co potrzeba (Irak pomylił z Syrią, co się jednak zdarza nawet ekspertom), ale przynajmniej wzbudzał strach. Obama tylko uśmieszki politowania.
Iran szykuje już coś w Egipcie. Dlaczego tak sądzę? Bo izraelscy komandosi przechwycili wielki ładunek irańskiej broni idący drogą morską na niemieckim statku, z tureckiego portu do Aleksandrii.

