
Syryjsko-irański spisek przeciw Assadowi



Drobna rzecz z akt WikiLeaks o Gitmo, która umknęła polskim mediom: Abd al-Rahim Hussein Muhammad Abdah al-Nashiri, wysokiej rangi (i o przydługim nazwisku) funkcjonariusz Al-Kaidy przetrzymywany w Gitmo opowiedział tam, że promował wśród swoich ludzi branie zastrzyków OBNIŻAJĄCYCH potencję, po to by kobiety nie odciągały ich od jihadu.
Mamy wreszcie pokojowe rozwiązanie problemu "islamskiej bomby demograficznej" w Europie!!! 🙂

Nominacja gen. Petraeusa na szefa CIA nie była dla mnie dużym zaskoczeniem – od wielu tygodni chodziły już plotki, że Obama zaoferuje mu to stanowisko, by generał o rzymskim nazwisku nie był republikańskim kandydatem na prezydenta w 2012 r. Ciut bardziej zaskakujące jest przesunięcie Panetty do Pentagonu. Gates był już od pewnego czasu na oucie, gdyż był zbyt niezależny. O Panecie mówiło się jednak, że też był w niełasce, m.in. za swoje działania na Bliskim Wschodzie. Nominacja tym dziwniejsza, że to przecież człowiek Clintonów.
Kolejny wielkie news – wejście Hamasu w koalicję z Fatahem. Netanjahu i Obama obudzili się z rękami w nocniku. Nie ma już bajeczki o "dobrym Abu Mazenie", który "zwalcza islamski fundamentalizm". Fatah z dwojga złego wybrał pokój z Hamasem, zamiast pokoju z Izraelem. Umożliwiła mu to egipska mediacja (kolejny skutek obalenia Mubbaraka) oraz deklaracje europejskich polityków, że uznają "państwo palestyńskie w granicach z 1967 r." (ta deklaracja jest akurat kretyńska, bo w 1967 r. państwo palestyńskie nie istniało…). Hamas wejdzie w skład OWP, powstanie technokratyczny "rząd fachowców" a z więzień wyjdą setki "fachowców" z Hamasu.
Certyfikat Obamy – dziwna sprawa, bo jeszcze kilka miesięcy temu gubernator Hawajów mówił, że dłuższa forma aktu urodzenia prezydenta (zaprezentowana wczoraj)… może nie istnieć. Poza tym "birthersi" już wynajdą w tym dokumencie różne anomalie typu błędna nazwa szpitala czy określenie rasy "african" zamiast "negro" stosowanego w latach ’60-tych. Moim zdaniem sprawa aktu urodzenia to "red herring" mające odciągnąć uwagę konspirologów od anomalii związanych z działalnością Obamy w latach ’80-tych. Wyjazdy na pogranicze afgańsko-pakistańskie itp…
Kolejne zaskoczenie dotyczy Turcji – okazuje się bowiem, że w tym kraju siedzi w więzieniach najwięcej dziennikarzy na świecie, aż 57. Niemal wszystkich rząd Erdogana oskarżył oczywiście o spiskowanie w ramach Ergenekonu. Ale w aresztach siedzą też dziennikarzy śledczy, którzy wcześniej odkrywali szwindle tureckiego Głębokiego Państwa, a później badali sprawę Ergenekonu znajdując poszlaki na to, że była ona totalnym montażem stworzonym przez rząd.

W świeżo ujawnionych depeszach WikiLeaks o Gitmo niewiele mnie zdziwiło. Wiadomo przecież było, że na Kubie osadzono grupę przypadkowych gostków, czasem niewinnych – i zrobiono to dla picu, by odciągnąć uwagę opinii publicznych od tajnych więzień, w których trzymano najniebezpieczniejszych terrorystów. Wbrew ujadaniom lewicy Gitmo nie było też żadnym łagrem – niektórzy terroryści, uważają, że jest tam lepiej niż w Afganistanie. Inni, jak np. jeden z przywódców libijskiej rebelii krótko tam posiedzieli, wyszli i walczą znowu. Niemniej historia o rozpoznawaniu terrorystów po zegarkach Casio wydała mi się szokująca…
Polecam zwrócić jednak uwagę na depesze dotyczące islamizacji Wielkiej Brytanii. To ważniejsze od tego całego Gitmo. Muzułmanie, którzy trafiali później do Guantanamo często radykalizowali się właśnie w Londynie.
Inny przemilczany news z WikiLeaks: amerykańskie służby oficjalnie uznawały pakistańskie ISI za organizację terrorystyczną. Okazało się m.in., że ISI wysłały Amerykanom do Guantanamo działacza walczącego z islamskim ekstremizmem i opisały go jako terrorystę.
Tutaj macie ciekawe statystyki dotyczące "pensjonariuszy" Gitmo.

W Syrii Assad dokręca śrubę – pacyfikacja staje się coraz brutalniejsza. O tym co się dzieje, chyba największe pojęcie daje wezwanie jednego z mieszkańców Daary: "Niech przyjdą Żydzi i zajmą Syrię. Uwolnią nas przynajmniej od Assada". Kolejny dowód na to, że największe świństwa Arabom robią sami Arabowie a Żydom inni Żydzi.
A co robi Obama? Wspólnie z Erdoganem daje Assadowi praktycznie zielone światło na stłumienie zamieszek.

Garść świątecznych wiadomości:

Czytelnikom bloga (wszystkim nawet najbardziej zgryźliwym) życzę Wesołych Świąt Wielkanocnych!

Powyższe video opowiada o bliskich związkach Baracka Obamy z Donaldem Wardenem vel Khalidem al-Mansourem, czarnym radykałem i zarazem agentem saudyjskiego księcia Alwaleeda w USA. Al-Mansour zapewnił Obamie pieniądze na Harvard, w jakiś czas po tym jak Obama wrócił z pogranicza afgańsko-pakistańskiego. Książe Alwaleed to jeden z tych proamerykańskich Saudów, to zdarzenie może więc potwierdzać teorię o pracy Obamy dla CIA oraz wyjaśniać czemu amerykański prezydent kłaniał się w pas królowi Abdullahowi. To był po prostu wyraz wdzięczności.