Nuklearna rozgrywka z bin Ladenem cz. 1

Słówko o teoriach spiskowych w sprawie al-Kaidy. Absolutnie nie kupuje propagandy mówiącej, że Amerykanie (ewentualnie Żydzi) sami rozpieprzyli WTC, by zaatakować Irak, Afganistan czy inne kraje Trzeciego Świata. Oczywiście ropa czy kontrola strategicznych terenów, to ważne cele, ale mogli je osiągnąć w mniej dramatyczny sposób. By je osiągnąć wystarczyłby jednak zwykły USS Maine, czy inny Tonkin. Zresztą to nie ropa, Irak czy iluzoryczne "wolności obywatelskie" są kluczem do zamachów z 11 IX i stosunku rządu USA do al-Kaidy.
To taka luźna myśl…
A  jeśli kluczem były bronie masowego rażenia? Nie saddamowskie, ale inne… 
Już wyjaśniam. 
Dlaczego Irańczycy i Ruscy pozwolili bin Ladenowi, by kierował wspieraną przez nich międzynarodówką terrorystyczną? Bo był wiarygodny dla dżihadystów i przedstawił im przekonujący plan walki z Ameryką. Co mówi ten plan? Oficjalna strategia al-Kaidy jest następująca: prowokujemy USA (zamach na WTC) do wdepnięcia w długi i wyniszczający konflikt na Bliskim Wschodzie. Konflikt ten ma służyć głównie konsolidacji świata muzułmańskiego wokół ideologii fundamentalistycznej, obaleniu świeckich reżimów i osłabienia USA. Sama wojna nie wystarczy jednak, by znokautować "Wielkiego Szatana". Amerykanie przecież zaangażowali w Iraku i w Afganistanie śmiesznie małe siły a pod każdym względem radzą tam sobie o wiele lepiej niż Ruscy na Kaukazie Północnym. By wykończyć USA potrzeba broni masowego rażenia – to wspólny element w Sowieckiej oraz fundamentalistycznej strategii. 
Rosja, ani żadne inne państwo nie może zaatakować USA bronią nuklearną – każdy taki szaleniec naraziłby się na zmasowany termonuklearny odwet. Co innego jednak, jeśli Amerykanów zaatakują grupy "pozarządowe".  Dlatego też bronie masowego rażenia odgrywają kluczową rolę w strategii al-Kaidy. Z przechwyconych przez Amerykanów dokumentów wynika, że grupa ta opracowała plan "Amerykańska Hiroszima" przewidujący detonację ładunków nuklearnych w siedmiu dużych miastach USA.  Przewidywane straty ludzkie: 4 mln. Dokumenty przechwycone w Afganistanie przez US Army były już wytycznymi wykonawczymi dla tego planu, więc jest on dosyć zaawansowany.
Czy al-Kaida ma broń jądrową? Od wielu lat sama się przechwala, że ma i ostrzega Amerykanów, że ją użyje. Chwalą się nawet, że kilka ładunków przeszmuglowali do USA. W ich przechwałki wierzą tacy eksperci jak np. Michael Schaeuer, za Clintona odpowiedzialny w FBI za szukanie bin Ladena, czy Paul Williams. O ile dziesięć lat temu prognozy amerykańskich służb uznawały nuklearny terroryzm za niemal niemożliwy, to w kwietniu 2010 r. prezydent Obama nazwał go "zagrożeniem numer jeden".
Czy jednak Osama mógł wejść w posiadanie broni nuklearnej? Tak, jak najbardziej. W latach ’90-tych rosyjski arsenał nuklearny był dosyć dziurawy. Gen. Lebiedź przed tym jak został zabity przez FSB, twierdził, że zniknęło z niego KILKADZIESIĄT walizkowych bomb atomowych. Dużo opowieści na temat sprzedaży al-Kaidzie broni nuklearnej przez różnych osobników z krajów WNP (zazwyczaj przez czeczeńską mafię, czyli FSB) przytaczają w swoich książkach m.in. Yoseff Bodansky czy Igor Witkowski. Teoretycznie możliwe jest również, że bin Ladenowi przekazała Bombę Korea Północna lub Pakistan. Jest również inna możliwość: zbiegły na Zachód płk GRU Stanisław Łuniew mówi, że od Zimnej Wojny w USA znajdują się walizkowe ładunki nuklearne zostawione tam przez sowieckich dywersantów  "na godzinę zero". Według Dawida Dastycha, byłego agenta CIA polskiego pochodzenia, po 11 IX 2001 r. amerykańskie służby szukały takich ładunków w okolicach Nowego Jorku. 
Tutaj zadam przewrotne pytanie: A jeśli amerykańska agentura wewnątrz al-Kaidy miała za zadanie przejąć tego typu bronie masowego rażenia, tak by nie mogła ich użyć Rosja, Chiny czy Iran? Czy to dlatego al-Kaida była tolerowana przed 11 IX? Wkrótce podam dwie poszlaki wskazujące na taki scenariusz.

Osama bin Laden – człowiek służb cz. 3

Jak już wielokrotnie wspominałem Osama bin Laden zawdzięczał swoją pozycję "największego terrorysty świata" kontaktom ze służbami specjalnymi wielu państw i bloków geopolitycznych. Pora na ważne uzupełnienia tej historii:
Katar
W grudniu 1997 r. były agent CIA Robert Baer spotkał się w Niemczech z Jassimem bin Hamadem al Thanim, członkiem katarskiej rodziny panującej, byłym szefem policji Kataru. Ów książę uznawany był w rodzinie za czarną owcę, m.in. dlatego, że sceptycznie podchodził do kontaktów swych krewnych z islamskimi fundamentalistami. Jassim powiedział Baerowi, że Katarze przebywa, chroniony przez rodzinę panującą nr. 3 al-Kaidy Khalid Sheik Mohammed. KSM pracował tam razem z irańskim agentem, bratem zabójcy egipskiego prezydenta Sadata. Księżę na wygnaniu ostrzega, że wspólnie planują duży zamach terrorystyczny w USA. Baer ostrzega CIA – w jakiś czas potem Jassim zostaje porwany w Libanie i wtrącony do katarskiego więzienia.
Turcja i USA
Sibel Edmonds, tłumaczka pracująca dla FBI, twierdzi, że miała w ręku depesze dokumentujące obecność al-Kaidy w Turcji i jej związki z miejscowymi służbami. Co więcej twierdzi, że tureckie służby służyły amerykańskim za pośrednika w kontaktach z al-Kaidą – w ramach wspólnych operacji prowadzonych w Azji Środkowej, Xingjiangu, na Kaukazie i na Bałkanach. Turków połączył z terrorystami m.in. wspólny biznes – tureckie "głębokie państwo" kupowało od talibów heroinę, którą później przerzucało na Zachód, m.in. dzięki kontaktom z albańskim UCK. 
(Tutaj dwie dygresje:  a) pamiętacie jak w 1999 r. Specnaz nagle zajął lotnisko w Prisztinie a gen. Wesley Clark gotów był z tego powodu strzelać do Ruskich? Ten port lotniczy, za bytności tam GRU stał się ważnym miejscem przerzutu afgańskiej heroiny. Ruscy oszukiwali głupich Serbów, że ich obchodzi "serbskie Kosowo" – tak naprawdę cały czas chodziło im o deal ze Sziptarami.
b) Według Sibel Edmonds we wspólnej środkowoazjatyckiej operacji CIA, tureckiego MIT oraz al-Kaidy brał udział ruch szejka Gullena, czyli suficka sekta, która niedawno pożarła swojego twórcę – "głębokie państwo" i przejęła władzę w Turcji, przekierowując jej politykę na neoottomańskie tory)
Co więcej, pani Edmonds twierdzi, że CIA utrzymywała kontakty z bin Ladenem, aż do 11 IX 2001 r., gdy zostały one gwałtownie zerwane. 
Czy coś potwierdza tę śmiałą tezę? Kilka anomalii. Według "Le Figaro" , latem 2001 r. bin Laden przebywał w amerykańskim szpitalu w Dubaju. Spotkał się tam z funkcjonariuszem CIA. Temat ich rozmowy: nieznany.
Intrygująca jest również historia polowania na bin Ladena w latach ’90-tych. Michael Scheuer, ówczesny szef komórki odpowiedzialnej za łapanie Osamy, mówi, że administracja Clintona miała osiem szans na pojmanie tego terrorysty. Wszystkie zostały zaprzepaszczone z winy najwyższego kierownictwa. Równie ciekawie wygląda również historia wojskowego programu Able Danger, który śledził zarówno bin Ladena jak i czterech porywaczy z 11 IX. Tutaj też mamy do czynienia ze "zbiegami okoliczności". Czy to oznacza, że przed 11 IX 2001 r. al-Kaida była tolerowana przez rząd USA? 
No cóż, w 1943 r. niektórzy oficerowie SD wkurzyli się, gdy aresztowano gen. "Grota", bo to psuło im skomplikowane gry operacyjne. Jest tylko jeden problem z podobnymi grami – nigdy nie ma się pewności, kto kogo oszukuje.

To Panetta wydał rozkaz, a nie Obama!

osama

Najbardziej szokujący wątek w historii o bin Ladenie. Źródła z Białego Domu wskazują, że to nie Obama wydał rozkaz likwidacji Osamy. Prezydent cały czas się wahał. Więc sprawy wziął w swoje ręce człowiek od początku stojący za tą akcją – dyrektor CIA Leon Panetta. To on wydał rozkaz pomijając prezydenta.

Ciekawe jaką rolę w całej tej historii odegrał gen Petraeus, niedawno awansowany wraz z Panettą? Czy na szczęście dla nas kończą się w Waszyngtonie rządy carterowskiej kreatury Brzezińskiego i jego marionetki? Czy powstał triumwirat w składzie: Hillary-włoski dyrektor CIA- generał o rzymskim nazwisku?

Osama bin Laden – człowiek służb cz. 2

Powyżej: spiskowy, ale bardzo ciekawy materiał o powiązaniach bin Ladena z CIA: BCCI, Afganistan, program wizowy w konsulacie w Dżedzie. Czy Osama bin Laden posługiwał się pseudonimem Tim Osman.

A poniżej dalsza część mojego artykułu z 2007 r. pt. "Sieć terroru".

Pakistan

Pakistański wywiad ISI jest nazywany "tajnym rządem Pakistanu" z racji swych potężnych wpływów. Stanowi tez światowy ewenement jako organizacja powiązana zarówno z Talibami jak i z CIA. Niektórzy nawet nazywają agentów tej instytucji "Talibami w garniturach". Prawda jest bowiem taka, że to ISI wyszkoliło bojowników Muły Omara z przygranicznych medress. Zapewniało im broń i fundusze.

We wrześniu 1994 roku Talibowie rozpoczęli podbój Afganistanu. 27 września 1996 roku zdobyli Kabul. 9 sierpnia 1998 roku wkroczyli do Mazar-i-Szarif -twierdzy komendanta Dostuma. Jeden z oficerów ISI stwierdził wówczas z radością: ,"Moi chłopcy i ja wkraczamy do Mazar-i-Szarif". ISI nie opuszczało Talibów. Agenci ISI zginęli w trakcie amerykańskich nalotów na Afganistan w 1998 roku W czasie amerykańskiej inwazji w 2001 roku w sztabie Talibów przebywało 5 oficerów ISI.Gdy zabito komendanta Masuda, dowództwo
Sojuszu Północnego ogłosiło, że zbrodni dokonała Al-Qaeda i ISI.

Wkrótce po zamachach z 11 września wyszło na jaw, że szef ISI gen. Ahmed rozkazał wpłacić na konto Mohameda Atty 100 000 $. Później stacja CBS podała, że Osama bin Laden został 10 września 2001 roku przewieziony do szpitala wojskowego w Peszawarze w Pakistanie, gdzie poddano go dializie. Cały oddział został odcięty przez ISI, które wyrzuciło personel i sprowadziło własnych lekarzy. Wychodziły na jaw coraz bardziej niewygodne fakty współpracy agentów ISI z Al.-Qaedą i Talibami. Wobec tego prezydent Musharaff zdymisjonował gen. Ahmeda. Czy ów generał był "czarną owcą" w pakistańskim wywiadzie, czy też wspieranie terrorystów było tam powszechną praktyką?

Szejk Saeed – domniemany zabójca dziennikarza "Wall Street Journal" Daniela Pearla był agentem ISI zaangażowanym w działalność terrorystyczną w Indiach. Sfotografowano go, gdy świętował nowy rok razem z najwyższymi dostojnikami Pakistanu. Nadal utrzymywał kontakty z Ijazem Szahem, ale również z innymi oficerami ISI: gen. Mohammedem Azizem Khanem i brygadierem Abdullahem.Często wyjeżdżał do Kandaharu, gdzie się spotykał z Mułą Omarem. Szkolił też
Al.-Qaedę. Przebudował i unowocześnił jej system komunikacji. W Dubaiu prowadził jej operacje finansowe. Mówiono, że ma być następcą bin Ladena. Sam Osama nazywał go swoim "wyjątkowym synem". W maju
2001 roku, podczas procesu sprawców zamachów na ambasady w Kenii i w
Tanzanii, uzyskano zeznania mówiące, że na czele finansów Al-Qaedy stoi niejaki "Szejk Saed". W międzyczasie ktoś wysłał z Dubaiu pieniądze dla 19 porywaczy. Później udalo się ustalić, że nazwisko osoby dokonującej wpłaty to jeden z pseudonimów Szejka Saeda.

Randy Glass był handlarzem bronią a przy okazji informatorem FBI. 14 lipca 1999 roku jadł kolację z agentem ISI Rajaa Gullumem Abbasem. Omawiali sprawę dostaw Stingerów dla Osamy bin Ladena. Restauracja była w Nowym Jorku a z jej okien roztaczał się piękny widok na WTC. W pewnej chwili Abbas wskazał na nie i powiedział: "Te wieże idą w dół!" 17 sierpnia 1999 roku doszło do kolejnego spotkania. Tym razem na parkingu w Palm Beach na Florydzie. Glass zaprezentował Abbasowi i jego koledze Mohamedowi Malikowi Stingera. Bardzo
im się to spodobało. Mówili o dostawie całej partii dla bin Ladena. Pytali się też Randyego czy nie mógłby im załatwić ciężkiej wody i materiałów do produkcji brudnej bomby. Dodali, że mogą sprowadzić na miejsce pakistańskiego fizyka jądrowego. Glass powiadomił FBI. Malika aresztowano, Abbas zdołał uciec. Szukają go w Pakistanie, ale dosyć słabo , gdyż reporterzy MSNBC zdołali się z nim bez problemów skontaktować telefonicznie.

ChRL

Przez całą noc po zamachach z 11 września pracownicy chińskiej
komunistycznej telewizji pracowali nad propagandowym dvd poświęconym temwydarzeniu. W efekcie przepletli zdjęcia wydarzeń z Nowego Jorku i
Waszyngtonu z fragmentami "King Konga" i "Godzilli", dodali do tego muzykę operową, motyw ze szczęk i propagandowe przyśpiewki o tym jaka to Ameryka była zła, ale spotkała ją kara ze strony uciśnionych narodów Ziemi. Całość powstała pod patronatem agencji Xinhua, pekińskiej telewizji i ogólnochińskiej centralnej telewizji. Została określona jako "materiał edukacyjny".

Niedługo po amerykańskim ataku na Afganistan dowódca wojsk Talibów
Jalaluddin Haqqani, w trakcie wizyty w Islamabadzie, stwierdził, że ChRL pomaga Talibom w walce przeciwko USA. Jaka była to pomoc? W kompleksie Tora Bora po walkach znaleziono duże ilości chińskiej broni i amunicji. Reporter telewizji Sky David Chater
widział chińskich muzułmanów walczących po stronie Talibów. "Debka"
dowiedziała się, że w pierwszych amerykańskich bombardowaniach zabito 15 Chińczyków a 3 chińskich ochroniarzy zabiły amerykańskie siły specjalne podczas zasadzki na Basira Al-Masri – jednego z dowódców Al-Qaedy. "Debka" podała też 6 października 2001 roku informację, że przez przełęcz Kulik w Pamirze udało się do Afganistanu 5000- 15000 chińskich żołnierzy. Mieli oni zająć pozycje w kirgizkiej enklawie Whaktir oraz w okolicach Jalalabadu.

Związki ChRL z Talibami trwały już jednak od kilku lat. W 1998 roku Osama bin Laden sprzedał Chińczykom kilka rakiet Cruise – niewypałów wystrzelonych przeciwko jego obozom szkoleniowym. W roku 2000 dwie chińskie firmy telekomunikacyjne: Huawei Technologies oraz ZTE wygrały przetarg na budowę sieci telefonicznej w Kabulu i Kandhaharze. 11 września 2001 roku zostało natomiast podpisane w Kabulu Chińsko-Talibańskie Memorandum o Zrozumieniu dla Ekonomicznej i Technicznej Kooperacji.

Rosja

Dezerter z FSB Aleksander Litwinienko twierdził, że zastępca bin Ladena dr Ayman al-Zawahiri spędził pewien okres czasu w 1998r. w tajnej bazie FSB w Dagestanie. Informacja ta nie została jak dotąd potwierdzona, lecz wyszły na jaw inne poszlaki wskazujące na związki al-Qaedy z rosyjskimi służbami specjalnymi.

W 2001r. Amerykanie zdobyli w Afganistanie komputer al-Zawahiriego.
Z informacji w nim zgromadzonych wynika, że w XII 1996r. przez Azerbejdżan dostał się on do Dagestanu używając paszportu sudańskiego biznesmena. Został tam aresztowany przez rosyjskie siły bezpieczeństwa, które skonfiskowały również jego laptopa i pewną ilość dżihadistowskiej literatury. Jednakże, pół roku później al-Zawahiri został wypuszczony z więzienia i… przeproszony za "pomyłkę". Wkrótce zniknął na dwa tygodnie, po których opuścił Rosję.

Na początku 1998 roku na szczyt terrorystyczny do Kandaharu przybywają również delegacje muzułmańskich fundamentalistów z krajów byłego ZSRR. Al-Zawahiri spotyka się z dwoma z nich na osobności. Mimo, że mają muzułmańskie imiona, ich wygląd jest bardzo słowiański. W 2004 roku jeden z tych "rosyjskich muzułmanó" zostanie zidentyfikowany przez katarski wywiad podczas śledztwa w sprawie zabójstwa Zelimhana Jandarbijewa. Kamery zarejestrowały jego wizyty w rosyjskiej ambasadzie.

USA

Na przełomie 1997 i 1998 roku doszło do poważnego kryzysu w stosunkach amerykańsko-egipskich. Związany on był w dużej mierze z tzw. Incydentem Abu Umara al.-Amrikiego. W pierwszej połowie listopada 1997r. Ajman Az-Zawahiri miał się bowiem spotkać w obozie pod Peszawarem z człowiekiem znanym jako Abu Umar al-Amriki ( "al- Amriki" znaczy "Amerykanin"). Był on uznawany za Amerykanina arabskiego pochodzenia i pełnił rolę emisariusza CIA. Fundamentalistyczni przywódcy upierają się, że al.-Amriki obiecał, że rząd USA nie będzie zapobiegać dojściu do władzy fundamentalistów w Egipcie jeśli ci się wstrzymają od ataków na wojska amerykańskie w Bośni. Zaproponował też, że może przekazać Al-Qaedzie 50 milionów dolarów. Al-Amriki już w latach ’80-tych działał otwarcie jako emisariusz CIA
udzielając wsparcia bin Ladenowi w Afganistanie. Podczas jednego ze spotkań z Az-Zawahirim pod koniec afgańskiej wojny miał omawiać z nim przyszłość Az-Zawahiriego w egipskim ruchu fundamentalistycznym. Al-Amriki zasugerował mu wtedy, że "potrzebowałby on 50 mln $, by rządzić Egiptem". W połowie grudnia 1997 roku Mubarak dowiedział się o sprawie. Niezależnie od tego czy informacje które posiadał odpowiadały prawdzie, wywołały ona jego uzasadnioną wściekłość. Rządowe gazety zaczęły pisać o tym, że CIA chce zdestabilizować Egipt i wspiera w tym celu terrorystów. Rząd w Kairze odmówił poparcia dla bombardowania Iraku i nawiązał bliższe stosunki z Teheranem. Jednocześnie jednak nie mógł przesadzać z okazywaniem niechęci do Amerykanów- fundamentaliści byli dla niego zawsze większym wrogiem a tylko gospodarcza i wojskowa pomoc USA ratowała go przed destabilizacją państwa. Niezależnie od tego czy incydent z Abu Umarem Al-Amriki się wydarzył czy nie, na trwale popsuł on stosunki amerykańsko-egipskie.

Konkluzja

Przedstawione powyżej przykłady to rzecz jasna jedynie czubek góry lodowej.Jednakże ukazują one, że w dzisiejszym, zglobalizowanym świecie nie ma "niezależnych" terrorystów. Tak jak nie ma niezależnych narkotykowych dilerów.

Osama bin Laden – człowiek służb cz. 1

Powyżej: raport CBS News z 2002 r. mówiący, że 11 IX 2001 r. Osama bin Laden przebywał w pakistańskim szpitalu wojskowym w Rawalpindi.

Poniżej przypominam mój tekst sprzed czterech lat napisany dla Polskiego Radia i zdjęty z jego stron internetowych po wywaleniu z tej instytucji okołopisowskiej ekipy i zastąpieniu jej przez koalicję SLD-PO-Samoobrony-LPR-Prawicy Rzeczpospolitej. Tekst ten wyjaśnia, wiele niejasności z życiorysu Osamy bin Ladena.

Sieć terroru
11.05.2007 10:50

Osama bin Laden przedstawiany jest często w mediach jako niezależny
terrorysta, realizujący dzięki własnemu bogactwu swoje własne utopijne plany
geopolityczne. Wiele wskazuje jednak, że swój awans do czołówki światowego
ruchu terrorystycznego zawdzięcza on bliskim związkom z szeregiem służb
wywiadowczych.

Sudan
30 czerwca 1989 roku w wyniku puczu w Sudanie doszedł do władzy generał Omar
Al.-Baszir - człowiek owładnięty myślą zaprowadzenia w tym kraju
fundamentalistycznego reżimu muzułmańskiego. Ideologiem i szarą eminencją
nowej władzy został Hasan At-Turabi - wykształcony na Sorbonie działacz
Stowarzyszenia Braci Muzułmanów. By zislamizować kraj, nie cofali się oni
przed ludobójczymi metodami. Sudan zamienił się pod ich rządami w światowy
ośrodek wsparcia sunnickiego fundamentalizmu. Oznaczało to, że kraj stał się
otwarty dla wszelkiego rodzaju terrorystów.


Jednocześnie doszło do zaskakującej zmiany polityki zagranicznej Sudanu.
Kraj ten przestał być sojusznikiem Libii i Iraku w zamian zacieśniając więzi
z Iranem. At-Turabi zafascynowany był irańskimi sukcesami w walce z USA i
Izraelem w Libanie. Wyszkoleni przez Teheran terroryści imponowali mu swoim
profesjonalizmem. Dokonał więc zmian w głoszonej przez siebie doktrynie
islamu szczególnie akcentując zasypywanie podziału między sunnitami a
szyitami w celu połączenia sił do walki ze wspólnym wrogiem - zarówno z
zachodnią cywilizacją jak i z popieranymi przez USA reżimami na Bliskim
Wschodzie. Znalazło to wyraz w stworzeniu Międzynarodówki Islamskiej i jej
zbrojnego ramienia - Zbrojnego Ruchu Islamskiego.

W kwietniu 1991 roku w Chartumie odbyła się Konferencja Narodów Arabskich i
Muzułmańskich. Była to pierwsza próba koordynacji islamskiego terroryzmu po
wojnie w Zatoce Perskiej. Wywarła ona duże wrażenie na Iranie co sprawiło,
że uruchomił on wsparcie dla sudańskiego reżimu. Zorganizowano obozy
szkoleniowe dla terrorystów, przysłano instruktorów, zapewniono nowoczesny
system łączności. Irańscy Gwardziści Rewolucyjni zajęli więzienie Kabar w
Chartumie i założyli tam swoją główną kwaterę. W grudniu 1991 roku wizytę w
Sudanie złożył prezydent Iranu Rafsandżani. Podpisano szereg porozumień
dotyczących współpracy w dziedzinach obrony, terroryzmu i gospodarki.
Zapewniły one Sudanowi stałe dostawy ropy naftowej i żywności jednocześnie
trwale uzależniając go od reżimu ajatollahów. Sudan miał się stać głównym
irańskim przyczółkiem w Afryce.

Jednakże At-Turabi napotkał na drodze do rozprzestrzeniania islamskiej
rewolucji poważną przeszkodę w postaci finansów. 5 lipca 1991 roku Bank
Anglii nakazał zamknąć Bank of Credit and Commerce International ( BCCI) -
dotychczas główny i zarazem najbezpieczniejszy kanał finansowania
terrorystów. Fundamentaliści stracili przy tym setki milionów dolarów.
Zdesperowany At-Turabi zwrócił się więc o pomoc do przybyłego właśnie do
Chartumu, posiadającego liczne koneksje saudyjskiego milionera - Osamy bin
Ladena. Bin Laden szybko zorganizował misterny system pralni brudnych
pieniędzy opierających się na wielu fundacjach "charytatywnych". Jedna z
takich fundacji założona została już w 1988r. i nosiła nazwę Al-Qaeda.
Zdołał też zorganizować wsparcie finansowe od podobnie myślących finansistów
z krajów znad Zatoki Perskiej.

Sudan borykał się również z fatalnym stanem infrastruktury komunikacyjnej.
Irańczycy zwracali uwagę, że odbija się to ujemnie na obronnych zdolnościach
kraju. Wobec bezradności rządu w Chartumie zajęło się tym należące do bin
Ladena przedsiębiorstwo Al-Hidżra. Zbudował m. in.: dobrej jakości wojskową
drogę łączącą Chartum z południem Sudanu, tamę w Rusajris, liczne lotniska,
bazy wojskowe i obozy szkoleniowe dla terrorystów. Firmy bin Ladena były też
sposobem na sprowadzenie zachodniej technologii dla reżimu.

Nic dziwnego, że już w 1992 roku At-Turabi wprowadził Osamę do swojego
wewnętrznego kręgu decyzyjnego i przywództwa międzynarodowego islamskiego
ruchu fundamentalistycznego. Osama bin Laden nie był początkowo przywódcą
islamskiej międzynarodówki terrorystycznej. Nie był też jej głównym
organizatorem. Był jej bankierem i posiadaczem bazy danych o mudżahedinach
walczących w Afganistanie. Wykorzystał swoje afgańskie kontakty do wsparcia
sudańsko-irańskiej siatki. Stopniowo zdobywał uznanie organizując akcje
służące celom strategicznym Sudanu: wsparcie dla dżihadu w Somalii i zamach
na prezydenta Egiptu w Adis Abebie w 1995 roku.

Iran
Iran, współpracując z Sudanem, czynnie wspierał międzynarodówkę
terrorystyczną. Znany ekspert ds. terroryzmu Yossef Bodansky w swej książce
"Osama bin Laden. Człowiek, który wypowiedział wojnę Ameryce" opisał wiele
terrorystycznych szczytów organizowanych przez Teheran, w których obok
znaczących przedstawicieli władz Iranu i Sudanu występowali również
terroryści z siatki bin Ladena.

W 1996 roku Iran zreorganizował współpracę terrorystów poprzez stworzenie
Międzynarodówki Hezbollahu. Na jej czele stał Komitet Trzech w skład którego
wchodzili: Osama bin Laden, egipski fundamentalista Ahmed Salah i weteran
szyickiego terroryzmu Imad Mugniyeh. Mugniyeh był szefem operacji
specjalnych Hezbollahu, irańskim agentem i przyjacielem ajatollaha Chamenei.
Odpowiadał on za zamachy na obiekty amerykańskie i francuskie oraz porwania
cudzoziemców dokonywane w Bejrucie i w Kuwejcie w latach '80-tych, oraz
porwania izraelskich żołnierzy dokonywane na granicy izraelsko-libańskiej od
2000r. Komitet Trzech podlegał bezpośrednio szefowi irańskiego wywiadu
zagranicznego drowi Mahdiemu Chamranowi Sewahiemu.

Były agent CIA Robert Baer również pisał o terrorystycznej współpracy między
Iranem a bin Ladenem. W roku 1996 Osama spotkał się w Afganistanie z pewnym
oficerem irańskiego wywiadu. Dla tej służby wywiadowczej miał pracować też
Chalid Szejk Mohhamed - szef operacji logistycznych al-Kaidy. Irański wywiad
wspierał też terrorystów w operacji przeciwko amerykańskim ambasadom w
Afryce.

Iran myślał o zdobyciu przyczółków we Wschodniej Afryce. Marynarka wojenna
tego kraju założyła bazy w Mozambiku. Ajatollahowie uważali, że bazy
morskie na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego są konieczne dla zadania dużych strat
Stanom Zjednoczonym. Iran zakupił w Rosji nowoczesne okręty podwodne klasy
KILO. W razie wojny mogłyby one prowadzić skuteczne operacje przeciwko
amerykańskiej bazie Diego Garcia i jakiemukolwiek zgrupowaniu zmierzającemu
w stronę Zatoki Perskiej. By chronić bazy w Mozambiku należało umocnić swe
wpływy w okolicznych państwach.

Za jedną z głównych przeszkód uznawano wpływy amerykańsko-brytyjskie w
Kenii i w Tanzanii. Dlatego też Iran włożył wiele pracy we wspieranie
terrorystów w tym rejonie. Ambasadorem w Tanzanii mianowano Ali Sagahajana -
był on wcześniej szefem placówki w Argentynie zamieszanym w wysadzenie w
powietrze centrum żydowskiego w Buenos Aires w 1994 roku. Ambasadorem w
Kenii został z kolei Kazim Tabatabai - oficer z bagdadzkiej placówki
irańskiego wywiadu. Na przełomie maja i czerwca 1997r. podróż po krajach
afrykańskich odbył Husajn Szajch Al.-Islam zastępca ministra spraw
zagranicznych zajmujący się głównie nadzorem nad terrorystami. Był on min.
gościem na szczycie OJA w Harrare. Odbył tam rozmowy z Laurentem Kabilą,
Nelsonem Mandelą i Robertem Mugabe. Omawiano w nich budowę w Afryce
antyamerykańskiego sojuszu.

Iran zdołał też zapewnić bezpieczne drogi odwrotu przez swe terytorium dla
terrorystów z al-Kaidy uciekających w 2001 roku z Afganistanu. Z tej drogi
ewakuacji skorzystał m. in. Abu Musab al-Zarqawi. Pojawiły się również
niepotwierdzone informacje o pobycie w tym kraju Aymana az-Zawahiriego.

Syria
Jak ujawniło jordańskie dochodzenie w sprawie zabójstwa dyplomaty USA
Lawrence'a Foleya w Ammanie w 2002 roku, zbrodnia ta została dokonana przez
grupę Abu Musaba al-Zarqawiego z syryjską pomocą. Zamach był koordynowany z
Damaszku a syryjski wywiad dostarczył broni użytej do zabójstwa. Sędzia
Baltazar Garzon, odpowiedzialny za rozbicie hiszpańskiej komórki Al-Qaedy w
roku 2001 odkrył korespondencję szefa komórki z syryjskim wywiadem
wojskowym.

Niemieccy śledczy powiązali natomiast kontrolowaną przez syryjskie służby
firmę Tradex z hamburską komórką Al-Qaedy. Tą samą z której wywodzili się
sprawcy zamachów z 11 września.

Postępowanie Syrii ma też bezpośredni wpływ na kłopoty ze stabilizacją
Iraku. 29 lipca 2003 roku gen. Richard Myers stwierdził, że większość
obcych bojowników przedostaje się do Iraku poprzez granicę z Syrią. Co
najmniej 80 ze złapanych terrorystów spędziło jakiś czas w obozach
szkoleniowych w Syrii. Podczas spotkania generała Ricardo Sancheza z dowódcą
syryjskiej gwardii narodowej, generałem Maherem Asadem na posterunku
graniczny Al-Kaim, Sanchez przedstawił swojemu rozmówcy syryjskie paszporty
znalezione przy zabitych i aresztowanych bojownikach. Ponadto powiedział, że
wielu z nich przyznało się do odbycia szkolenia w obozach prowadzonych przez
służby specjalne tego kraju.

21 lipca 2003 roku izraelski amabasador przy ONZ ogłosił, że ciężarówka
użyta przez Zarqawiego do wysadzenia placówki ONZ w Bagdadzie pochodziła z
Syrii. We wrześniu Paul Bremer podał dane, z których wynika, że na 248
złapanych obcych bojowników 123 było Syryjczykami. Ponadto większość z nich
dostała się do Iraku przez Syrię.

Jeden z nich zeznał, że dostał od instruktorów z Damaszku karabin maszynowy,
granatnik i 10 granatów.

Włoska służba wywiadowcza DIGOS zdołała skutecznie zinfiltrować jedną z
komórek organizacji Ansar al-Islam - dosyć blisko powiązanej z Zarqawim i
stanowiącej jednej z głównych kanałów przerzutowych terrorystów i pieniędzy
do Iraku.
Zdołano nagrać rozmowę telefoniczną jednego z przywódców grupy, w której
chwali się on swoimi kontaktami z syryjskim ministrem obrony gen. Mustafą
Tlassem. Nazwał on syryjski rząd "prawdziwymi bohaterami" i opowiedział jak
władze w Damaszku skontaktowały go z przedstawicielami Hamasu i Islamskiego
Jihadu.

Mimo tego, prezydent Bashar Asad w trakcie wywiadu z kuwejcką gazetą Al-Anba
w 2003 roku stwierdził, że nie wierzy w istnienie Al-Qaedy. Dwa lata
wcześniej minister Mustafa Tlass podczas spotkania z brytyjską delegacją
powiedział, że zamachy w Nowym Jorku i Waszyngtonie. były efektem
"żydowskiego spisku" i że Mossad ostrzegł tysiące Żydów, by nie przychodzili
do pracy w WTC...

Cdn.

Osama bin Laden jako sąsiad

bin laden

Jest relacja córki bin Ladena: okazuje się, że US Navy Seals pojmały i następnie zastrzeliły jej ojca. Była to więc misja – shot to kill. Rządowi USA nie zależało na przeżyciu ważnego świadka historii. I się temu nie dziwię.

Tymczasem wychodzą na jaw szczegóły pobytu bin Ladena w Abdottabadzie. Podobnie jak wielu innych znanych złoczyńców (Fritzl, Kiszczak, J.T. Gross) był on miłym i dobrym sąsiadem. Ot jakiś chłopiec wspomina, że rodzina bin Ladenów podarowała mu dwa króliki, a to sklepikarz mówi, że zawsze wykupywała zgrzewki Coli i Pepsi. Jedynie bezpośredni sąsiad bin Ladena, major pakistańskiej armii jest wk…, bo pożyczył mu na weekend wiertarkę, czy coś w tym stylu i jak dotąd nie dostał z powrotem.

rabbits

Ciekawostka: bin Ladenowie używali tam nazwiska "Khan". Dowód poczucia humoru u gostków z ISI. To przecież nawiąznie zarówno do Abdul Qadeera Khana jak i… "Wejścia smoka".

Likwidacja Osamy: niejasności

http://www.metatube.com/flash/player.swf

Na początek: relacja z miasteczka, w którym zginął bin Laden

Sylwetki najważniejszych terrorystów al-Kaidy, którzy jeszcze żyją na wolności

Amerykańskie służby przejęły twarde dyski z komputera Osamy i mówią, że mogą zlokalizować al-Zawahiriego.

A teraz zajmijmy się niejasnościami związanymi z akcją z 1 maja. Amerykanie zmieniają wersję śmierci Osamy: w nowej nie ma już kobiety, którą się zasłonił. Okazuje się też, że bin Laden nie miał w ręku pistoletu, którym się bronił przed US Navy Seals. Z przecieków wynika, że żołnierze sił specjalnych mieli jedynie rozkazy zabicia go a nie schwytania. Amerykańskim służbom zależało więc, by Osama zamilkł na zawsze.

Inna ogromna niejasność dotyczy udziału Pakistańczyków w tej operacji. Początkowo nieoficjalnie przyznawano, że była to wspólna amerykańsko-pakistańska akcja, a agenci ISI cały czas byli na miejscu. Teraz rząd Pakistanu twierdzi, że był zaskoczony całą tą historią. Nikt w to jednak nie wierzy: amerykańskie śmigłowce wleciały przecież bardzo głęboko w terytorium Pakistanu.

Prezydent Zardari zarzeka się, że władze Pakistanu nie wiedziały, gdzie ukrywa się bin Laden. Może Zardari nie wiedział, ale prawdziwe władze kraju wiedziały, bo same go ukrywały. Abdottabad jest miastem garnizonowyn. Mini-forteca, w której trzymano bin Ladena położona była 100 m od akademii wojskowej, w sąsiedztwie willi generałów. Służby musiały chociaż z ciekawości sprawdzić, kto buduje tak okazały kompleks. Poza tym pakistańska armia i służby specjalne (ISI) mają długą tradycję ukrywania bin Ladena. 11 IX 2001 r. Osama spędził w szpitalu wojskowym w Peszawarze, gdzie leczył się na nerki.

Administracja Obamy twierdzi, że Osamę namierzono już latem zeszłego roku. Czemu przez wiele miesięcy zwlekano z jego likwidacją? Czy negocjowano z ISI (stąd takie odpryski jak sprawa Raymonda Davisa)? Co Pakistan zyskał w zamian za zgodę na zabicie Osamy? Czy wpływ na planowanie terminu operacji miała fala zamachów stanu i rewolucji na Bliskim Wschodzie? Irańczycy twierdzą, że Osama został wyeliminowany, by nie mógł dokonać przecieku w sprawie wspólnej operacji al-Kaidy i CIA.

Kompleks w którym ukrywał się Osama zaczęto budować w 2004 r. Bin Laden sprowadził się tam "pięć-sześć lat temu). Gdzie był ukrywany między grudniem 2001 r. a 2006 r.?

Osama bin Laden nie żyje

bin laden

Barack Obama odniósł jak dotąd jedyny sukces w swojej polityce zagranicznej: Osama bin Laden został zabity.

Szukano go przez dziesięć lat, zlikwidowano, wraz z czterema współpracownikami w ciągu 40 minut. Wszyscy spodziewali się, że bin Laden zostanie dorwany w jakiejś jaskini na pograniczu afgańsko-pakistaństańskim, niektórzy (w tym ja) sugerowali, że gostek już od dawna nie żyje – a on mieszkał sobie w willi za 1 mln dolarów na przedmieściach Islamabadu. Na pewno nie mógłby tam przebywać bez zgody ISI, czyli tajnych służb Pakistanu.

Oficjalna wersja mówi o tym, że namierzono go śledząc jego kuriera. Jaki był w tym udział Pakistańczyków? ISI nieoficjalnie potwierdza, że jej agenci byli na miejscu w chwili operacji Navy Seals.

Obama zapowiada, że zwłoki bin Ladena zostaną potraktowane zgodnie z muzułmańskimi, wahhabickimi zwyczajami – to znaczy, że zostanie pochowany w ciągu 24 h, a CNN podaje już, że jego ciało wrzucono do morza… Zero śladów. Tutaj macie tylko domniemane zdjęcie martwego bin Ladena.

Co dalej? To nie koniec. Al-Kaida będzie działać dalej, kierowana prawdopodobnie przez al-Zawahiriego.

Saif al-Arabi Kaddafi rozwalony (i słusznie)

http://i.cdn.turner.com/cnn/.element/apps/cvp/3.0/swf/cnn_416x234_embed.swf?context=embed_edition&videoId=world/2011/04/30/libya.gadhafi.son.killed.cnn

Kolejna nieudana próba zabicia Kaddafiego – tym razem zginął jego syn Saif al-Arabi oraz dzieci Saifa. Wszyscy ponoć się zgromadzili na rodzinnym spotkaniu. Do ataku doszło jednak ciut za późno… Amerykanie będą próbować dalej.
Kim był zabity Saif al-Arabi? Zwyczajnym karkiem o mafijnych ambicjach. Przypomnę:

"Handel bronią, zlecenie morderstwa, znęcanie się nad służącą, jazda po pijanemu, oplucie policjanta, bójki w dyskotece – to tylko część niemieckich dokonań 29-letniego Saifa al Araba Muammara Kaddafiego. Syn libijskiego przywódcy mieszka w Niemczech od pięciu lat. Studiuje w Monachium, gdzie prowadzi istnie królewskie życie, nie licząc się z nikim i niczym.

Otoczył się gronem przyjaciół, które składa się z bramkarzy z dyskotek i podejrzanych osobników rodem z Bałkanów. Ma osobistego kucharza, służbę i limuzynę na dyplomatycznych tablicach do dyspozycji. Do tego ferrari, cadillaca, hummera, bentleya oraz jeepa. Auta te nie raz prowadził po alkoholu, obrażając słownie kontrolujących go policjantów. Jednemu napluł nawet w twarz.

(…)

 W kilka miesięcy później ochroniarze Saifa otrzymali od niego polecenie przewiezienia samochodem na libijskich znakach dyplomatycznych „dokumentów” z Monachium do Paryża.

W torbach był pistolet maszynowy, rewolwer, amunicja i 200 falsyfikatów zegarków marki Rolex. Policja dysponuje zeznaniami ochroniarzy, którzy zajrzeli do toreb, lecz mimo to śledztwo umorzono. Podobnych transportów miało być więcej, mowa jest o 40 – 50 przeszmuglowanych do Niemiec automatach.

Umorzone zostało również śledztwo w sprawie zlecenia morderstwa ochroniarza z monachijskiej dyskoteki 4004. Zwrócił on uwagę Saifowi Kaddafiemu na niewłaściwe zachowanie towarzyszącej mu blondynki, która pozbyła się ubrania. Doszło do bójki i niewybaczalnego uszczerbku na honorze syna libijskiego dyktatora.

Oferować miał później jednemu ze swych ochroniarzy 100 tys. euro za zamordowanie pracownika dyskoteki. Gdy ten odmówił, domagał się chociaż „pozbawienia go nogi”, za co gotowy był zapłacić 50 tys. 

A w Syrii według zachodnich agencji wywiadowczych w rewolcie bierze już ponad 7 mln ludzi – blisko jedna trzecia narodu (jeśli w przypadku silnie podzielonych etnicznie i konfesyjnie Syryjczyków możemy mówić o narodzie). 

Jan Paweł II bohater Chorwatów

Narodem, który kocha Jana Pawła II tak jak Polacy są Chorwaci. Nasi bracia z byłej Jugosławii są mu wdzięczni za to, że w 1991 r. Stolica Apostolska bardzo się zaangażowała w dyplomatyczną obronę niepodległości Chorwacji (uznała władze w Zagrzebiu jako drugi kraj po Niemczech – co ruso- i serbofilscy endecy jakoś zwykle przemilczają:). Są również wdzięczni naszemu papieżowi za beatyfikację ich bohatera narodowego, męczennika czasów komunistycznego totalitaryzmu bpa Alojza Stepinaca. Rozmawiając z chorwackimi nacjonalistami "prawaszami" byłem zaskoczony jak wielką estymą darzą oni Jana Pawła II oraz ich dużą sympatią do Polaków. Nic dziwnego więc, że ich pieśniarz Thompson, obok wpadających w ucho piosenek o Jasenovaczu i zdobyciu Knina, zrobił kawałek o naszym papieżu (powyżej). Nic dziwnego też, że gen. Ante Gotovina wszędzie obnosił się z fotką, na której całuje pierścień nowego błogosławionego.

gotovina

Inna sprawa, że katolicyzm był zawsze silnym elementem tożsamości narodowej Chorwatów. Poniżej inny nastrojowy kawałek Thompsona poświęcony Dive Graboszczewej, Chorwatce zabitej w XVII w. przez Turków za to, że nie chciała wyjść za tureckiego oficera.

Za Poglavnika i Krista ubij komunista!