Tunezja: morderstwo polskiego księdza – MSZ mataczy!

Polski ksiądz salezjanin został zamordowany w "demokratyzującej się" Tunezji. Jak czytamy w "Rz"
"Ksiądz Marek Rybiński został znaleziony z poderżniętym gardłem. W ten sposób zazwyczaj życia pozbawiają swoje ofiary islamscy ekstremiści. MSZ wydało niejasny komunikat na temat ewentualnych motywów zbrodni. – To przypadek indywidualny o charakterze kryminalnym – stwierdził Rafał Sobczak z biura prasowego MSZ. Jednocześnie ministerstwo twierdzi, że sposób zamordowania księdza wskazuje na „grupę faszystowskich terrorystów o ekstremistycznym charakterze”.

Z nieznanych powodów MSZ mataczy w iście smoleński sposób. Bzdur wygłaszanych przez opłacany z naszych podatków resort nie powstydziłaby się nawet taka banda oszustów jak MAK. Nie złapano sprawców morderstwa, nie wiadomo kim oni są, a biuro prasowe MSZ już mówi, że ksiądz Rybiński został zabity przez zwykłych kryminalistów. Jednocześnie jakiś inny biurokrata w "strefie zdekomunizowanej" Radcia Sikorskiego (sądząc po języku jakiego używa w komunikacie – jakiś specjalista z Koszykowej czy inny Turowski) pisze o "faszystowskich" terrorystach. Skąd do cholery w Tunezji wzięli się faszyści? To jakieś niedobitki włoskich wojsk rozbitych w 1943 r.? Czemu MSZ stara się nie nazywać rzeczy po imieniu i nie mówi o bardzo prawdopodobnym wątku, czyli o zabójstwie dokonanym przez islamskich fundamentalistów?

Ciekawe jest również to, że "eksperci" starają się nas w mediach uspokajać mówiąc, że w Tunezji nie ma żadnych islamskich ekstremistów a miejscowy islam jest liberalny. Być może… Ale kim są w takim razie ludzie, którzy wzywając do przestrzegania szariatu palą w Tunisie domy publiczne? Tymi mitycznymi liberalnymi fundamentalistami?

Jak zachować władzę w krajach arabskich?

Powyżej: dramatyczna relacja lekarza ze szpitala w Manamie, stolicy Bahrajnu. Wojsko ostrzelało tam grupę ludzi chcących odwiedzić rannych w szpitalu. (tutaj macie trochę filmów z masakr)
Rewolucja trwa – ale reżimy też się trzymają. W libijskim Bengazi siły bezpieczeństwa i wojsko zabiły 84 demonstrantów. Zdarzenia w Bahrajnie to przy tym niewinna igraszka.
Iran próbował dokonać prowokacji podobnej do wizyty "Panthery" w Adagirze w 1911 r. Chciał wysłać do Kanału Sueskiego swoje okręty wojenne wiozące broń dla Hezbollahu. W ostatniej chwili wycofał się z tej prowokacji, ale co ciekawe tym statkom na wizytę w swoich portach pozwoliła Arabia Saudyjska (jednocześnie pomagająca tłumić szyicką rebelię w Bahrajnie). 
Media nie nagłaśniają też innego ciekawego zdarzenia: obalony prezydent Tunezji gen. Zinedine Ben Ali wpadł w śpiączkę. No cóż, kilka lat temu inny bliskowschodni polityk, gen. Ariel Sharon również w dziwnych okolicznościach dostał udaru i wpadł w śpiączkę w bardzo wygodnym momencie dla wielu ludzi. Niedawno mieliśmy zaś do czynienia z medialnymi wrzutkami mówiącymi, że wpadł w śpiączkę również marsz. Hosni Mubarak (o którego losie notabene nadal nic nie wiadomo). 
Przypomniałem sobie właśnie film dokumentalny o prezydencie Syrii Baszarze Assadzie. Była tam scena, w której Assad razem ze swoją piękną i inteligentną żoną Asmą idzie przez parking podziemny w jakimś biurowcu, bez ochrony. Razem wsiadają do samochodu  – siadają z przodu, a prezydent Assad jest kierowcą. I wiozą zachodnich dziennikarzy pustymi ulicami śpiącego Damaszku. To mnie zaszokowało – jeden z głównych rozgrywających na Bliskim Wschodzie jeździ bez ochrony, choć tysiące ludzi chciałoby go zabić? Wówczas przypomniałem sobie, że w Syrii istnieje 19 służb specjalnych, wzajemnie się kontrolujących i rywalizujących ze sobą. Przypomniałem sobie również scenę z "Gangów Nowego Jorku" – policjanta zawieszającego na gwoździu wystającym ze słupa złoty zegarek i mówiącego, że tutaj nikt nie ruszy tego zegarka, bo wszyscy wiedzą, do kogo on należy… Później naszła mnie jednak inna myśl – bez ochrony jeździł również starszy brat Baszara, Basil, niedoszły prezydent Syrii. Niedoszły dlatego, że podczas jednej z takich przejażdżek rozbił swoje niemieckie autko we mgle przy obłędnej prędkości i zginął. Przynajmniej taka jest oficjalna wersja… 

Bałachowcy

Polecanka na weekend. Wieki temu pisałem na tym blogu o gen. Stanisławie Bułaku-Bałachowiczu, zagończyku z 1920 r., sanacyjnym antykomuniście, weteranie kilku wojen i zwolenniku Polski Mocarstwowej. Wrogu bolszewików, Niemców i monarchistów. Autorze takich bon motów jak:

"Historię moją w czasie wojny wypisałem rzetelnie na skórze wrogów, do dziś dnia zapomnieć mnie nie mogą"

czy

"Żydów komunistów nie wolno bic, ich trzeba będzie zlikwidować razem z naszymi komunistami"

Bułak-Bałachowicz należy, obok takich postaci jak wojewodowie Grażyński i Kostek-Biernacki, do moich ulubionych sanacyjnych Nadludzi. Tymczasem, jak czytamy na zaprzyjaźnionym serwisie, ukazały się wspomnienia o tym niezapomnianym generale spisane przez Stanisława Lisa-Błońskiego, oficera łącznikowego WP przy oddziale Bułaka-Bałachowicza.

"Stanisław Lis-Błoński był oficerem łącznikowym dowództwa Wojska
Polskiego w sztabie Bałachowców. Jego wspomnienia to zapiski
bezpośredniego świadka i uczestnika działań bojowych Armii Śmierci.
Opisuje w nich ludzi, miejsca i emocje towarzyszące historycznym
wydarzeniom. Krwawe bitwy, szaleńcze akcje Bałachowców na tyłach
bolszewików, egzekucje zdrajców. Fakty z wojny, która zmieniła losy
Europy. (…) Lektura obowiązkowa i inspiracja dla każdego antykomunisty!"

Bahrajn – stłumiona rewolta + Kto sprzątnął Mubaraka

Iran podsyca rewoltę w Bahrajnie jednocześnie tłumiąc u siebie żelazną ręką bunt opozycji. Bahrajn to oczywiście baza amerykańskiej V-tej Floty. Teheran ma również nadzieję, że po obaleniu władz Bahrajnu uda mu się przenieść rewoltę na zamieszkaną przez szyitów część Arabii Saudyjskiej. Szejk al-Chalifa, władca Bahrajnu, postanowił więc zainterweniować. Wykorzystał do tego swoje skromne siły zbrojne i sam dowodził atakiem policji i wojska na obóz opozycji w centrum stolicy. Efekt: kilku zabitych, kilkudziesięciu zaginionych, kilkuset rannych. Szejk zatrudnia w miejscowej policji cudzoziemców sunnitów, by zrównoważyć wpływy rosnących w siły szyitów.

Tymczasem polecam Wam poniższe video. Alex Jones wyjaśnia dlaczego Mubarak został odsunięty od władzy, a ja się zgadzam z większością tego co mówi. Mubarak nie ma prawa przeżyć, by opowiedzieć, co wiedział przez ostatnie półwiecze. Stąd więc przecieki o jego śpiączce. On może zostać urządzony jak TW "Filozof" i nikt tego nie będzie badał bo zmarły miał 82 lata i depresję…

Egipt: Reporterka zgwałcona na Placu Tahrir

Lara Logan, reporterka CBS, została ciężko pobita i zgwałcona podczas demonstracji antymubarakowskiej opozycji na placu Tahrir. Uratowała ją grupa żołnierzy. Poniżej macie fotkę przedstawiającą ją na kilka godzin przed atakiem motłochu.

No cóż, seksturystyka Polek zaspokaja habisiów z kurortów, habisie z Kairu uznały więc, że z chwilą upadku Mubaraka również coś niecoś skorzystają. (Inna sprawa, że blond włosy wywołują zainteresowanie w krajach basenu Morza Śródziemnego)

Tymczasem trochę się wyjaśniło, dlaczego Beduini oburzyli się na królową Ranię. Zatargi o grunty przejęte przez państwo. Sytuacja jest niebezpieczna, bo trzon armii i sił specjalnych Królestwa stanowią te same plemiona beduińskie, które buntują się przeciw królowej.

Protesty rozlały się na Libię. Ale naprawdę ciekawie może być w Syrii. W najbliższych dniach przekonamy się jak liczna jest tam opozycja, czy ona rzeczywiście istnieje i jak szybko zostanie wybita. Assad wydał już swoim 19 służbom rozkazy "shot to kill", "fire at will".

Iran, Bahrajn, Jordania – następni w kolejce?

No to się zamieszki rozlewają… Uaktywniła się irańska opozycja, która demonstruje w wielu miejscach Teheranu. To było łatwe do przewidzenia – Iran jest pogrążony w poważnym kryzysie gospodarczym a dwa lata temu doszło tam do brutalnego stłumienia "zielonej rewolucji".  Demonstranci skandują m.in. "Nie Palestyna, nie Liban, ale Tunezja, Egipt, Iran" – co wskazuje, że dużą część społeczeństwa irytują miliardy topione przez ajatollahów na jihad. Jest już co najmniej jeden zabity, a irańscy "hardlinerzy" wzywają do dokonania egzekucji przywódców opozycji. Hillary mówi, że popiera "ludzi na ulicach". Kobieto – postaw na irańską armię, wtedy doczekasz się zmian.

Ciekawe, czy popierają ich również w Bahrajnie, bazie amerykańskiej V-tej floty. Tam również zaczęły się zamieszki.

Ciekawie zaczyna się też robić w Jordanii. Przywódcy plemion beduińskich, jak dotąd wiernie wspierający króla, napisali do niego list w którym oskarżają królową Ranię (niezłą w kategorii MILF) o to, że jest "skorumpowaną złodziejką".Dziwne, bo wydawała się kobietą z klasą, pomagającą biednym i fundującą dla ludu szpitale. Ale często tak jest, że jak polityk wiąże się z ładną laską to ludzie postrzegają ją jako zwyczajną kurewkę (vide: Maria Antonina). Jeśli wiąże się z brzydką kobietą, to się z niego śmieją, że ma u boku paszteta (przykłady sami znacie). Jeśli z nikim się nie wiążę, to go biorą za pedała 🙂

Poniżej: paradoksem jest już to, że królowa Rania kibicowała na Facebooku egipskiej rewolucji.

Egipt: co się dzieje z Mubarakiem

Pojawiły się informację, że Mubarak wpadł w śpiączkę w Szarm el Szejk. Później zdementowano to jednak twierdząc, że ma tylko depresję, co jest zrozumiałe. Depresja, depresją, ale zdołał w ostatnich dniach przerzucić z europejskich banków do Emiratów i Arabii Saudyjskiej nawet 70 mld USD. Przy okazji powiedział saudyjskiemu królowi, że nie podpisywał żadnej rezygnacji, tylko gen. Suleiman poinformował w tv o jego rezygnacji. Całą sytuację nazywa wojskowym zamachem stanu dokonanym pod naciskiem Waszyngtonu.

Tymczasem armia zapewnia, że będzie rządzić przez pół roku LUB do wyborów. Wybory mają być, po tym jak przyjęta zostanie nowa konstytucja, czyli teoretycznie za dwa miesiące. A w praktyce? HGW. Być może rewolucjoniści zostali zrobieni w bambuko

Egipt: krajobraz po bitwie, krajobraz przed bitwą

Egiptem rządzi obecnie Najwyższa Rada Sił Zbrojnych, a w jej kierownictwie są: minister obrony marsz. Mohamed Hussein Tantawi, szef sztabu generalnego gen. Sami Hafez Anan oraz szef służb wywiadowczych gen. Omar Suleiman. Kim są ci ludzie i czego możemy się po nich spodziewać?
Ironią losu jest, to że najważniejszy z nich, marsz. Tantawi jest Nubijczykiem – nubijskie dynastie rządziły bowiem Egiptem w okresie schyłkowym Noweg Państwa 🙂 Poza tym to dosyć wiekowy człowiek, który pewnie przed rewolucją narzekał "kiedy ten sk… wreszcie odejdzie, jest starszy ode mnie i lepiej się trzyma, k… wyciągnę kopyta przed końcem jego kadencji". Weteran jeszcze wojny sueskiej… Wśród młodszego korpusu oficerskiego nielubiany, nazywany "pudlem Mubaraka". Nie wygląda na głównego rozgrywającego, ale prywatnie nienawidzi się z Suleimanem.
Gen. Omar Suleiman – też stary, ale bardzo dynamiczny i inteligentny. Doktor nauk politycznych i absolwent akademii im. Frunzego. Sojusznik bushowskiej administracji oraz Izraela. Niestety będzie spychany na boczny tor. 
Jak się to naprawdę skończy Bush jednak raczy wiedzieć… Faktem jest jednak, że zdobycie władzy w Egipcie przez "organizację charytatywną" Bractwo Muzułmańskie jest wciąż bardzo prawdopodobne. 
Czarnym koniem może okazać się najmłodszy z nich (rocznik 1948) – gen. Anan. To on w chwili wybuchu zamieszek był na konsultacjach w Waszyngtonie. Izrael już się zorientował, że jest totalnie nie przygotowany na ten scenariusz. Od 30 lat południowej granicy strzegą słabe siły, armii nie trenuje się do walki w pustynnych warunkach (tylko na terenie miejskim i w górskich warunkach Libanu i Syrii), Aman zaniedbał rozpoznanie armii egipskiej…
Ps. Pakistański były prezydent Pervez Musharraf jest ścigany listem gończym za dopuszczenie do zamachu na Benazir Bhutto.

Egipt: Wojskowy zamach stanu, ale lemingi się cieszą

Podwójny koniec epoki.
Najpierw TW "Filozof" wraca do kraju w ocynkowanej trumnie, której nie wolno otwierać, po tym jak zmarł na wylew/zawał/błąd pilotów i naciski.
Później Mubarak oddaje władze Najwyższej Radzie Sił Zbrojnych oraz gen. Suleimanowi i udaje się (tak jak sumeryjski bóg Sin) na południowym Synaj, by tam spędzić resztę życia. Mało kto zwraca uwagę, że to co zaszło w Egipcie to wojskowy zamach stanu a nie rewolucja. Miało do niego dojść już wczoraj, ale Mubarak wygłosił w TV nie ten tekst, co trzeba. Teraz więc złożyli mu propozycję nie do odrzucenia i odszedł…
Na ulicach Kairu święto, pytanie tylko dlaczego ci ludzie się cieszą? Myślą, że już po wszystkim czy też szykują się na dalszy etap? 
Na pewno cieszą się Bracia Muzułmanie. Apropos Bractwa – administracja Obamy robi mu ostatnio niezły PR. Szef amerykańskiego wywiadu James Clapper łże w Kongresie, że Bractwo Muzułmańskie to pokojowo nastawiona organizacja charytatywna. Naprawdę? Tych turystów w Luksorze rozumiem, że rozwalili charytatywnie?
Ps. Tutaj macie fajną, wspomnieniową galerię z Mubarakiem
Ps. 2. Nie mogłem się również powstrzymać przed wspomnieniem TW "Filozofa". R.I.P. A poniżej remiks jego wykładu z fajną muzą.

http://patrz.pl/patrz.pl.swf?id=395670&r=5&o=

Egipt: niech armia wkroczy do akcji

Egipska opozycja sięgnęła po broń ekonomiczną. Kraj stoi z powodu strajków, w fabrykach tworzą się komitety rewolucyjne, nie działa kolej, są problemy z dostawami żywności a opłaty za tranzyt przez Kanał Sueski przestały być pobierane. Synaj zaczyna obejmować anarchia – policja i wojsko dysponują tam słabymi siłami, które są w wielu miejscach odcięte od dostaw. To cienka bariera, która odgradza egipską rewolucję od tysięcy fanatyków ze Strefy Gazy, którym znudziło się dostawać wp… od Izraela i chcieliby postrzelać sobie do kogoś, kto stawia mniejszy opór. 
Pojawiają się plotki o odejściu Mubaraka lub wojskowym zamachu stanu. W stronę Suezu, "na wszelki wypadek" podąża zespół US Navy wraz z marines. Pojawiają się informację, że armia porywa prowodyrów zamieszek, więzi ich i torturuje.  Obama został zje… przez króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha za to, że igra w Egipcie z ogniem. Sprawa może się wyklarować nawet w ciągu kilku godzin…