2008/2009

Mocno skrótowy przegląd roku:

Kryzys, Fed, Bernanke, Fannie i Freddie, Bear Stearns, krach, Lehman Brothers, AIG, JPMorgan, Kerviel, Madoff, Bailout, Rubin, Greenspan w błędzie, Gordon Brown, TNK-BP, Mechel, Rosja się wali, 211 mld odpłynęło, MICEX i RTS w dół, kryzys żywnościowy, rekord ropy, pęknięcie naftowej bańki, recesja, deflacja, Gruzja, Saakaszwili, Osetia, Kokojty, Abchazja, wiec w Tbilisi, nowy Putin, eurocioty, detente, Berlusconi, Klaus, globalne ocipienie, Lizbona, Kto Sarkozy’emu zabruni?, Banan Hussien Osama, Change, Biden, Hillary, Rahm, Blago, rev. Wright, Ayers, Axelrod, Soros, Hillary, McCain, Sarah Palin, Alaska, trzecia administracja Clintona, Mumbai, ISI, Dawood Ibrahim, Zardari, Mariott blast, butem w Busha, Livni, Barak, Gaza, somalijscy piraci, pogromy w Indiach, Kongo, Tadić, NIS, Kosowo, Karadżić, Schetyna, Bondaryk, gen. Hu*nia, aneks, Lichocki, Tobiasz, Sumliński, Komorowski, ITI, TW "Bolek", Cenckiewicz, Gontarczyk, autorytety oralne, Geremek is dead, Sendecki, Kurzeja, TW "Filozof", Achałgori, polskie Air Force One (Arabski porywa samolot), Gowin, in vitro, polowanie na Ziobrę, Polskie Radio, Kiernicki, Wincenty Pipka, Hanna LiS (Liga i Samoobrona), Palikoty, Niesioły i inne Farfały, u mnie: "Parkiet", wkładki, wydzwanianie analityków, zje… piątki, zarabianie na kryzysie, W.St.M., Dowbor, Portugalia, Hiszpania, Francja, Forum Frondy, posucha i uczucie pustki…

Australia

Byłem na filmie "Australia" Baza Luhrmana. Mogę go polecić czterem kategoriom widzów: a) tym, którzy chcą (muszą?) wybrać się na film ze swoją dziewczyną. Zapewniam Was, że w odróżnieniu od durnych "komedii romantycznych" wyprodukowanych przez ITI, nie zanudzicie się na śmierć ani nie będzie Wam się zbierać na wymioty.  Luhrman to naprawdę niezły i bardzo nowatorski reżyser. b) tym, którzy lubią westerny. Wiadomo jasny podział na dobro i zło, kowbojskie kapelusze, konie, wielkie przestrzenie i 1500 sztuk bydła do przepędzenia. Tyle, że w australijskiej scenerii c) miłośnikom australijskich klimatów (po części się do nich zaliczam) d) tym, którzy lubią sobie popatrzeć na Nicole Kidman (tak jak ja). Przyznacie, że fajnie wygląda w mundurze kobiecych służb pomocniczych armii australijskiej. Sama scena zgruzowania Darwin przez japońskie lotnictwo jest też całkiem niezła:)

Boże Narodzenie 2008

Wszystkim czytelnikom mojego bloga składam najserdeczniejsze życzenia wesołych i przyjemnych świąt Bożego Narodzenia. Zajadając się karpiem, pierogami z grzybami i sernikiem nie traccie z oczu rzeczy ważnych i inspirujących. I wznieście koniecznie toast za zdrowie jego Cesarskiej Wysokości Akihito, bo dzisiaj ma urodziny. Kampai!

Trawka

Każdy kto się wypowiada na temat marijuany koniecznie powinien obejrzec to video. Nie ze wszystkimi tezami się zgadzam, ale ogólnie gorąco polecam. Oglądacie serial "Trawka"? Ciekawe czy premier Tussk jest za legalizacją? 🙂

Syllabus Errorum – part V

vicky

Jest już piąta częśc "Syllabus Errorum". Przyznam, że literacko jest dużo lepsza od poprzednich. Więcej jest tam jednak wulgaryzmów, seksu i przemocy.  Jej tytuł to "Lech Kaczyński w Tbilisi". Ostra jechanka: Osetyjczykom, Putinowi, Barakowi Obamie, Wielomskiemu, Engelgardowi oraz lekkie przytyki pod adresem: ks. Isakowicza-Zaleskiego, euGeniusza sEndeckiego, mojego kumpla Janka Bodakowskiego. Rzecz jasna śmieję się tam również z samego siebie:) Całośc nie jest jednak przeznaczona dla osób zdrowych psychicznie.

Portuguesa

Ten wpis będzie o wiele dłuższy niż inne, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie – wszak dwa tygodnie nic tu nie pisałem (znajomi z wycieczki, którym nie chce się go czytac niech jednak zerkną na koniec tej notki:). Przejechałem przez ten czas jakieś 9000 km czyniąc wiele ciekawych (choc nie zawsze trzeźwych) obserwacji. Zahaczyłem m.in.: o Lyon (skąd musiałem uciekac przed Klausem Barbie), Lourdes, Carcassonne, San Sebastian, Salamankę, Fatimę, Lisbonę, Sintrę, Cabo da Roca, Batalhę, Alcobacę, Sewillę, Grenadę, Kordobę, Toledo, Madryt, Barcelonę, Cannes, Niceę… Oto kilka moich impresji z podróży:

1. Dolina Poległych – zachwyciła mnie najbardziej, mimo, że pierwotnie nie było jej w programie. Robiący piorunujące wrażenie pomnik ludzi posiadających jeszcze tyle honoru, by ginąc za idee, w które głęboko wierzyli i tyle zdecydowania by zabijac za nie innych. Zapaliłem za dusze poległych świeczkę i zmówiłem krótką modlitwę. Spoczywajcie w pokoju w tej (wziętej chyba z jakiegoś rpg-a?) podziemnej katedrze a niech gigantyczny krzyż wciąż góruje nad szczytami świadcząc o waszych żelaznych charakterach i burzliwej młodości.

W tamtym miejscu (i przed Alcazarem w Toledo) zdarzyło mi się kilka razy "machac do aparatu" – na co są zdjęcia 🙂 Poza tym autentycznie się wzruszyłem nad grobem Jose Antonio  i widziałem też łzy jednej emerytki, chociaż ona wyglądała na resortową, więc wzruszała się z innego powodu:) No, dobra dośc tych żartów, bo jeszcze niesłusznie weźmiecie mnie za faszystę (wiadomo, że faszystą przestałem byc już w 1945 r., od tej pory jestem postfaszystą). Oddałem przecież honory również drugiej stronie: na Montserrat wzniosłem toast za Katalonię a w San Sebastian, kupiłem baskijski, nacjonalistyczny breloczek 🙂

2. Lisboa – wietrzne miasto z fajnym nostalgicznym klimatem. Tam najlepiej czuc więź Starego Świata z Nowym. Patrząc w Ocean można oczyma wyobraźni dostrzec Brazylię.

3. Cabo da Roca – tu kończy się Europa. Miłe miejsce na romantyczny spacer. Dziewczyna musi byc jednak ubrana w zwiewną sukienkę:)

4. Fatima – Na jednym placu dwie bazyliki. Jedna: stara, majestatyczna, wznosząca samym swym widokiem duszę do Nieba. Symbol KK za starych dobrych czasów Piusa XII. Naprzeciw niej: potężny bunkier, z którego zaraz wytoczą się działa laserowe ostrzeliwujące starą bazylikę. Przed bunkrem (nazywanym nową bazyliką) ukrzyżowany kątownik i pomnik JP II jako Lorda Sith. Namacalny dowód na to, że Kościół przechodzi największy kryzys od XVIw. Borgiowie mieli dużo wad, ale przynajmniej nie budowali takich potworków architektonicznych. Dla chcących uciec od widoku tego bunkra: idźcie na drogę krzyżową na obrzeżach miasta. Wyobrazicie sobie jak wyglądała Fatima w chwili objawień.

5. Toledo – cała historia Hiszpanii od Rzymian do wojny domowej skupiona w jednym mieście. Piękna katedra, piękne widoki, klimat ciut średniowieczny. "Oczko w głowie" Hiszpanii jak mówił miejscowy przewodnik.

6. Barcelona – widząc dzieła Gaudiego chce mi się spiewac ten klasyczny kawałek:

Wrażeń, ach wraaaażeń. Zanim ochłonę od tych doznań chciałbym jednak  pozdrowic, osoby, które mi towarzyszyły na szlaku : Krzyśka, Lecha, pana Janka, panią Elę, Olę oraz (last but not least) Edytę i Ewę. Obrigado! To również przez Was ta podróż była niezapomniana.

Cara el sol

http://www.clip4e.com/clip4e.swf

Przez jakieś dwa tygodnie nie będę uzupełniał tego bloga, gdyż wyjeżdżam do Hiszpanii walczyc z komunistami. Wiem, że generał Franco to nudziarz i klerykał, ale strzelanie do enkawudzistów to jednak niesamowita frajda a Falanga Espanol rulez. Poza tym napiszę Pedro Almodovarowi wreszcie jakiś porządny scenariusz, pokontempluje obrazy El Greco, razem z Torquemadą spalę Zapatero (i jego największego polskiego wielbiciela) na stosie, wypalę nargilę z haszem w Alhambrze i spędzę romantyczny wieczór z Penelope Cruz. Odwiedzę też Portugalię. Delektując się brazylijską kawą, muzyką Nelly Furtado i oceanicznym powietrzem, będę prowadził w Lizbonie tajne negocjacje pokojowe ludźmi Schellenberga. Zahaczę również o południową Francję, gdzie będą mnie gościc Merowing i Persefona (Sarkozy i Carla). By Wam osłodzic tęsknotę za mną umieściłem w tym wpisie fajny wideoklip, kręcony w Hiszpanii:) a na dole coś klimatycznego:)

1956 według Eszterhasa

1956

Obejrzałem dzisiaj film "1956- Wolnośc i Miłośc". Jestem pod ogromnym wrażeniem. Ten obraz jest 100 razy mocniejszy od "Trzech kumpli" i wszystkiego co w Polsce zdołano nakręcic na temat okresu komunistycznej okupacji. Nic dziwnego. Twórcą scenariusza był Joe Eszterhas, scenarzysta "Nagiego instynktu" i "Showgirls". Ten gostek robi tylko dobre filmy! I jest jednym z nielicznych antykomunistów w Hollywood. Jego dzieło zgodnie z prawdą historyczną pokazuje węgierskich komuchów i Sowietów jako totalnych ch… Po obejrzeniu tego filmu ma się ochotę zebrac grupę sowieckich jeńców, rzucic w jej środek granat odłamkowy i spokojnie patrzec, aż się swołocz wykrwawia na śmierc. Ale odmiennie niż w nowych polskich, martyrologicznych produkcjach, czerwoni też giną. Możemy na przykład przez krótką chwilę popatrzec sobie na powieszonych na drzewach głową w dół węgierskich ubeków z gębami wypchanymi banknotami. Te sceny w 1956 r. zmroziły tow. Andropowa:) Świetnie oddana też została w tym filmie psychologia rewolucji. Cały obraz wręcz epatuje węgierskim patriotyzmem i duchem tamtych wydarzeń. Do tego dochodzi obowiązkowa u Eszterhasa dawka erotyki (z tymże bardzo wyważona). Czegóż chciec więcej!

Skandalem jest to, że ten film wszedł do Polski dopiero dwa lata po nakręceniu. Pokazują go teraz tylko w kinach studyjnych (takich jak warszawska Kinoteka).

Tymczasem w piątkowej "Wyborczej" dali temu filmowi tylko dwie gwiazdki, określając go jako "słaby". Autor recenzji, którego nazwiska nie przytoczę ze względów humanitarnych, oburzył się m.in. na padające w nim słowa TW: "Tu wszyscy donoszą. Przecież to kraj szpicli". Autorowi recenzji mówię : Az isten lova basszana meg. Faszfej. Jeśli Pan nie zrozumiał, to proszę zadzwonic do Jerzego Roberta Nowaka, chętnie przetłumaczy.