Votum separatum w sprawie 4 VI

a

Lubię "Gazetę Polską". Od jakiegoś czasu ją nawet co tydzień kupuję. I zdarzyło się, że artykuł w dzisiejszym numerze mnie oburzył. Chodzi o "Miliony utopione w obchodach 4 czerwca". Od razu zaznaczam, że to dobrze, że jego autorzy Maciej Marosz i Grzegorz Wierzchołowski zbadali jak władza wydaje nasze pieniądze i jak jej idzie organizowanie "święta wolności", które ma "przypomnieć o polskim wkładzie w obalenie komunizmu". Mój niesmak wzbudził wątek poboczny, czyli robienie przez red. Wierzchołowskiego (sądząc po stylu pisarskim i odniesieniach ideologicznych) afery z tego, że w Gdańsku wystąpi… Kylie Minogue, którą red. Wierzchołowski (?) zaprezentował jako "ulubienicę gejów" oraz osobę "znaną na Zachodzie głównie z zaangażowanie w walkę o prawa gejów".

1. Napisać, że Kylie Minogue jest znana głównie jako obrończyni praw gejów, to taka sama nieścisłość jak napisać, że Witkacy to przede wszystkim narkoman, Jerzy Giedroyć był znany głównie jako pedzio a Kataryna to głównie szefowa znanej warszawskiej fundacji. Kylie Minogue jest na Zachodzie znana głównie jako piosenkarka i aktorka. Czasem też o niej słychać przy okazji akcji charytatywnych (m.in. dotyczących raka). Jakoś nigdy nie słyszałem, by nagrała piosenkę o odbycie Biedronia. "Obrona praw gejów" w jej przypadku sprowadza się chyba tylko do śpiewania na gejowskich imprezach (no wiadomo, kim są producenci:). Ma pewnie też paru przyjaciół homo, o co w świecie show biznesu nie trudno. Biorąc pod uwagę skalę dziwactw współczesnych gwiazd i gwiazdeczek nie jest to chyba rzecz szokująca.

2. Kylie Minogue lubi też wielu hetero. W tym niżej podpisany. Pisanie więc o niej jako "ulubienicy gejów" ciut dziwnie brzmi w tym kontekście…
3. Autorzy artykułu napisali, że wybór Minogue na koncert z okazji 4 VI jest dziwny, bo w tekstach jej piosenek nic nie ma o solidarności i wolności. To prawda. Ale to samo można powiedziec o innych artystach, którzy wezmą udział w koncercie: Scorpions, Kombi czy Korze Jackowskiej. Sławek "The Professional" Nowak i Ojciec Zięby (absolwenci ISM zrozumieją aluzję:) chcieli po prostu zoorganizowac wielki show. To czym im się to udało to inna sprawa…
4. Red. Wierchołowski (?) rozpisując się o domniemanych społecznych zapatrywaniach Kylie Minogue wykazał, że hołduje czemuś, co według o. Bocheńskiego jest jednym z najgłupszych współczesnych zabobonów – przekonaniu, że artyści są autorytetami moralnymi i politycznymi. Tymczasem to tylko ludzie, którzy ładnie grają/śpiewają/malują/piszą itd. Poza sytuacjami totalnego ześwinienia (takiego jak w przypadku Szymborskiej czy Miłosza) nie ma ich nawet co potępiac. Ani tym bardziej ślepo wsłuchiwac się w ich słowa. "Tylko idioci w czasie wyborów kierują się radami muzyków rockowych. Przecież my ostro chlamy i cpami" – powiedział nieodżałowany Alice Cooper. I wziązku z tym, słuchając Kylie Minogue nie oddajesz się złym sodomitom z Antypodów. Jeśli lubisz jej muzykę, to znaczy tylko tyle, że ci się podoba. Jak nie to nie…
Red. Wierzchołowski, deklaruje się jako "konserwatywny liberał walczący z każdą formą socjalizmu, a szczególnie z eurokołchozem". Publikował też wcześniej w "Najwyższym Czasie!". No cóż, UPR nauczyła wielu młodych ludzi złych nawyków politycznych. 
Ps. Osobiście uważam, że jako rocznicy obalenia komunizmu nie powinniśmy świętowac 4 VI, tylko 22 VI. Do okrągłej rocznicy jeszcze 2 lata więc można już coś zacząc przygotowywac. Mam nadzieję, że wystąpi na koncercie z tej okazji człowiek zapowiadający się na największego żyjącego artystę, czyli mój kumpel Staszek Satanista. Jest satanistą, ale to naprawdę artysta najwyższej klasy. Zagrałby swój industrialowy kawałek "Julius Evola siedzi w lesie i gra na fujarce Werwolfowi". Może by też wyrecytował swe znakomite wiersze: "Absyntowe popołudnie w Neuilly-sur-Sienne" i "Spotkanie Pułkownika Kurtza z Wisławą Szymborską na Szlaku Ho Chi Minha w Laosie w 1969 r. (zakończone powieszeniem na drzewie wypatroszonych zwłok Noblistki)". Kto wie, nic dwa razy się nie zdarza:)

Walc z Baszirem

Obejrzałem "Walc z Baszirem". Uczta dla oczu i uszu. Animacja trochę jak "Ghost in the Shell", trochę jak "Aeon Flux". Trochę lewackie (na izraelski a więc antywojenny sposób), ale nie ma dużych zafałszowań. Wiem, bo pisałem o tych wydarzeniach magisterkę. I pomimo wiedzy, którą posiadam, film zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Wszak o wojnie opowiadają prawie sami weci. A jadąc rano do pracy nucę sobie teraz: "Boker tov Lebanon" 🙂

Nowe Templum + Twardzi jak stal

Gorąco polecam najnowszy numer kwartalnika "Templum Novum" (dostępnego w Empikach) oprócz mojego artykułu "Pożyteczni idioci Putina" można w nim przeczytac chcoby ciekawy tekst o "Przełomie" czyli nieudanej próbie porozumienia z Niemcami pod koniec wojny, artykuły o tradycjonaliźmie integralnym, regionaliźmie i  lewackich zamieszkach na WDiNP UW w 1995 r. Mój tekst wywołał wielkie oburzenie endekokomuny. Oto klika komentarzy czytelników portalu konserwatyzm.prl:

"Wyjątkowo szmatławy artykuł "Pożyteczni idioci Putina", pisany pewnie na zamówienie PiS przez pożytecznego idiotę na służbie Ussraela."

"Faktycznie, ten Kozieł, czy jak mu tam naprawdę na przezwisko, nie ma honoru. Opluwa w tym tekście Roberta Larkowskiego, dla publicystyki narodowej i ruchu narodowego, to postać zasłużona i nietuzinkowa"

"Czy to piłsudczyzna, którą wyznaje, tak mu bije na mózg? Napaść na wrogów "marszałka" w ciemnej ulicy, zesłać niepokornych dziennikarzy i polityków do Berezy. Te same metody, co kiedyś, może nieco "subtelniejsze". Dziwne, że red. Bechta pozwala na podobne brewerie, bo "Templum" jest rzeczywiście dobrym periodykiem, któremu takie teksty obniżają poziom merytoryczny i intelektualny"

"Pajacuj dalej, bo co ci zostało? Poziom kloaki, wszystko się potwierdza- dzielna kasztanko Piłsuda. Szczekaj dalej, za to ci płacą, synu Dawida Pelega i Goldy Meir. Na mnieście ludzie mówią, żeś fetyszysta i transwestyta. Pewnie prawda, skoro w bredzenia Politkowskiej i Litwinienki o Putinie "pedale" wierzysz niczym w objawienie. Bechta jest naiwny, że cię wpuszcza do "Templum". Pisz w "Judełe" albo "Nie", będziesz mógł sobie bluzgać do woli na antysemitów-"agentów"KGB. "

"Hubert Koziel to parch ,szkoda czasu na rozmowy ."

Mam nadzieję, że powyższe komentarze przekonały Was do przeczytania mojego artykułu:)

Polecam również płytę "Twardzi jak stal". Jest ona muzyczny hołdem dla NSZ. Łączy różne gatunki – od industrialu po poezję śpiewaną. Najbardziej spodobały mi się na niej kawałki: Schmaletza, Nawii, Irydiona i utwór Dawida Hallmana "Skazani na śmierc". 



Baader-Mainhof – terroryzm jest sexy

"Pieprzenie się to to samo, co strzelanie" – słowa wypowiedziane przez jedną z terrorystek RAF oddają zarówno klimat filmu "Baader-Meinhof Komplex" jak i filozofię tej grupy terrorystycznej. Film, który wszedł na ekrany polskich kin (trailer dałem tutaj). ukazuje dzieje młodych ludzi zwanych w KGB "g…wnojadami" – panienek i gostków z dobrych domów, żyjących w dobrobycie, którzy jednak z jakiegoś powodu wzdychają do Mao, Fidela i Ho Chi Minha (pomimo tego, że połowę ich kraju okupują komuniści). Poznajemy więc losy grupki kawiarnych lewaków, którzy postanowli urozmaicic sobie egzystencję strzelaniem i podkładaniem bomb (i oczywiście "pieprzeniem się"). Porażające wrażenie wywarła na mnie na tym filmie Gudrun Ensslin – wściekła fanatyczka, która pójdzie z tobą do łóżka, by po wszystkim poderżnąc ci gardło. Ulrike Meinhof wyglądała przy niej jak gospodyni domowa z problemami a Andreas Baader sprawiał wrażenie dupka (Polecam scenę, w której najpierw namawia do kradzieży a później się wścieka, że mu ukradli skradziony samochód). Słowem banda niebezpiecznych szaleńców traktujących terroryzm jako zabawę (Sceny w obozie LFWP w Jordanii. Zderzenie niemieckiej "Frei Korps Kultur" z bliskowschodnimi realiami:). Film w wielu miejscach zapiera dech w piersiach i trzyma w napięciu. W dużej części odpowiada prawdzie, choc pominięto w nim arcyważną kwestię – nie pojawiają się w nim panowie ze Stasi. Po jego obejrzeniu nachodzi mnie konkluzja: policja i koncern Axel Springer były w tym okresie dziejów RFN jedynymi normalnymi siłami. I chociaż panowie z Polizei nieźle tłukli komuchów (fajnie pokazano rozpędzenie wspólnie z irańskim Savakiem demonstracji przeciwko szachowi Iranu:), to jednak tłukli zbyt słabo. W efekcie, Niemcami rządzą teraz sympatycy Panny Ensslin. 

Ps. Sportretowany w filmie Horst Mahler, stylizujący się na Fidela Castro adwokat i wspólnik terrorystów z RAF, został później wielką szychą w neonazistowskiej NPD. Oficer prowadzący ze Stasi (Federalnego Urządu Ochrony Konstytucji?) przeszedł do innego departamentu?

Watchmen

ahttp://www.garagetv.com/v/S5N53aVmYD5ye2nudJQOrUWc60OzYhyzd80Cf9Q7tVXHUARawQZSxQnct0hlWLQrJ5/v.aspxClick here to view the video film adiv>
Wczoraj widziałem "The Watchmen". Po prostu zje… zaje…bistość. Prawdziwa uczta dla oczu i umysłu. Film zrobiony tak malarsko jak 300. Klimat trzymany od początku do końca. Choć jeśli nie lubicie oglądać na ekranie przemocy i seksu, niektóre rzeczy będą Was razić. Fabuła wciągająca, nieszablonowa i dająca do myślenia. Rok 1985, alternatywna rzeczywistość, superbohaterowie strzegą USA przed Międzynarodowym Komunizmem. W tym cudownym świecie Nixon został wybrany na piątą kadencję. U boku towarzyszy mu Kissinger (świetne go ukazano:). Jako komentator polityczny pojawia się też… Pat Buchanan. Osobiście bardzo mi się podobała scena planowania wojny jądrowej przez "Tricky Dicka" i Henry’ego (Stracimy całe Wschodnie Wybrzeże. Da się przeżyć. Śmietanka z Harvardu będzie się miała z pyszna:) Do tego fajne sceny z Wietnamu i klimatyczny początek z archiwalnymi wstawkami:)

W.

a

Obejrzałem "W." Olivera Stone’a. Daje dużo do myślenia. Stone nie poszedł na łatwiznę i nie przedstawił G.W. Busha zgodnie z lewacką mitologią. Pokazał go raczej jako równego kolesia, który miał bardzo dobre intencje, ale znalazł się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie – do tego był otoczony złymi doradcami, którzy nim manipulowali. Z czasem zapewne taki wizerunek przylgnie do Busha. Co ciekawe Stone nawet tam Dubyę wybielał. Tak więc zamiast pokazac jego inicjację do Skull and Bones, pokazał ceremonię przyjęcia do jakiegoś zwykłego studenckiego bractwa. Powstrzymał się też od teorii spiskowych. Nie ma tam żadnych odwołań do Iran Contra, zabójstwa JFK czy wołania, że 911 to "inside job". Naprawdę zaskakujące. Rozczarowuje zakończenie. Z prostego powodu – film został zrobiony zdecydowania zbyt wcześnie. Złożoną a zarazem prostą postac Dubyi można będzie prawidłowo ocenic dopiero za jakieś 20 lat. 

HK 26

a

Powyżej: Von Thronstahl "Adoration to Europa" (połowy gostków z tej prezentacji nie kojarzę, ale muza jest bardzo fajna:)
Dzisiaj obchodzę 26 urodziny. Z tego powodu przytoczę Wam, co o mnie będą pisac za dziesiąt lat:
"Kula zamachowczyni sprawiła, że Hubert Kozieł opuścił ten świat. Znałem go bardzo długo. Wielokrotnie dyskutowaliśmy na różne sprawy w Komitecie Mędrców. Myślę, że wybaczyłby tej naiwnej, egzaltowanej dziewczynie ten straszny czyn. Potrafił wybaczac osobiste krzywdy. Był jednak nieprzejednany jeśli chodzi karanie każdego, kto podnosił rękę na Polskę, Europę i jednośc transatlantycką. Tutaj nigdy nie wybaczał! Takich ludzi jak on potrzeba nam jak najwięcej" – Victorio Castiglionne, prezydent Europy, mowa na pogrzebie Huberta Kozieła [w:] "Święty płomień. Pisma, mowy, rozkazy prezydenta Europy" t. 4, Rzym 2045.

"Kozieł był jednym z twórców operacji "Astarte", niemal tak samo zbrodniczej jak operacja "Hiroszima", która wyniosła Putina do władzy. Stał też za operacją "Świniobicie" – największą masakrą w Europie od czasu Srebrenicy. Przelanie krwi było wówczas jednak tak samo konieczne jak ograniczenie wolności obywatelskich po zamachach z 11 IX, tak samo konieczne jak Guantanamo i Abu Ghraib. Kozieł nie wprowadzał dyktatury, tylko dyktaturę obalał. Dyktaturę trwającą w jego kraju nieprzerwanie od 1939 r. Dyktaturę małości i służby obcym.  Przewrót, w którym uczestniczył był ożywczym wstrząsem dla Europy. Pozwolił zmobilizowac jej narody przeciwko wrogom wewnętrznym i zewnętrznym naszej cywilizacji. Można więc powiedziec, że Koziełem i jego towarzyszami z Komitetu Wolnych Oficerów kierował Welgeist".
Samuel Levi, francuski neokonserwatywny filozof, wykład na Uniwersytecie Warszawskim im. Marszałka Piłsudskiego, 22 XI 2055 r.
"Jedni wspominają go jako człowieka niezwykle oczytanego, uprzejmego i inteligentego, inni jako arganckiego idiotę i tępego sadystę. Dla jednych jest alkoholikiem, erotomanem i mordercą, dla innych patriotą, politycznym wizjonerem i obiecującym pisarzem. Nazywano go za życia: socjalistą, faszystą, skrajnym prawicowcem, lewakiem, anarchistą, nazistą, Żydem, masonem, amerykańskim i izraelskim agentem, klerykałem. Byc może był każdym z nich po trochu. Był na pewno pełen sprzeczności. Tak jak Europa."
x. William Irving, "Najnowsza Historia Polityczna Imperium Europejskiego" str. 862, Warszawa 2057

Walkiria

Byłem na Walkirii . Film dobrze zrobiony i trzyma klimat epoki. Co prawda niektórzy narzekają, że niemieccy spiskowcy nie byli tacy święci i aresztowali Rokitę w Monachium, ale nie robiłbym z tego afery. Film miał opisac samą operację "Walkiria" i to akurat zostało zrobione z rozmachem i dbałością o szczegóły. Każdy miłośnik zamachów stanu powieniem więc wybrac się do kina, by przyjrzec się jak spiskowcy, w genialny sposób wykorzystali podpisane ręką Fuehrera plany  by przechwycic machinę państwową. (Rozwalały mnie sceny z centrum, w którym przekazywano rozkazy do jednostek. Mina maszynistki, która dostała dalekopis rozpoczynający się od zdania "Unser Fuehrer, adolf Hitler ist tot" 🙂 Dobrze zostało również pokazane konktatorstwo i nieudolnośc najwyższych przywódców spisku. W sumie tylko Stauffenberg, von Tresckow, łysy pułkownik i sekretarka z ministerstwa wojny stanęli na wysokości zadania. Reszta – takie pierdoły jak Marek Jurek czy Maciej Giertych. Ciekawie zinterpretowana rola Hitlera – trochę jak ten zły glina z "Leona Zawodowca" na prozacu. Gorąco polecam miłośnikom nazistowskiego designu.

Ps. Obecnie w USA też jest tworzonego coś jak Armia Rezerwowa. Jak ktoś nie daj Boże wysadzi w bunkrze Obamę… Przydałyby się takie jednostki w Polsce.

Gdy śmierc jest kochanką…

a

Czytałem niedawno, że Avraham Stern (wszykolony przez polski wywiad szef żydowskiej faszystowskiej organizacji zbrojnej Lehi) pisał wiersze, w których erotyzował śmierc. Po chwili zaświtało mi, że  miałem na koncie krótkie opowiadanko z takim samym motywem. Czy nam obu odbiło? Byc może. Ale z erotyzacją śmierci można się też spotkac w twórczości romantyków i w faszystowskiej stylistyce. Wnika czasem ten motyw również do popkultury. Np. w powyższym, znakomitym video "Helena" grupy My Chemical Romance. Czy też w videoklipie do piosenki Nicka Cave’a i Kylie Minogue "Where the wild roses grow".