Wróciłem i zapraszam w nową podróż!

Archiwa nie płoną – jak mówi stare czekistowskie przysłowie. Tak więc i moje Archiwum X, nie mogło spłonąć. A szkoda byłoby je stracić – ponad pięć lat naświetlania kulis światowych wydarzeń, zdrapywania lakieru którym pokryta jest historia i nieustannego prowokowania Polaków do nieszablonowego myślenia. 
Publikowałem tutaj treści niewygodne zarówno dla bliskowschodnich reżimów jak i dla europejskich demokracji, dla CIA jak i dla FSB, dla ISI jak i dla WSI. Od czasu do czasu ostrze mojej krytyki zahaczało o Watykan i Tel Awiw (była to jednak krytyka konstruktywna – czyli opieprzanie elit za defetyzm). Ostro uderzałem w komunę oraz jej liberalnych i monarchistyczno-endeckich sojuszników. Krytycy nazywali mnie na przemian faszystą i agentem Sorosa, PiSowcem i lewakiem, Żydem i antysemitą (Zastanawiam się teraz – może wszyscy oni mieli rację?). Cenzurować, i to w bardzo głupi sposób,  próbowało mnie jednak tylko jedno środowisko skupione wokół Rafała P. Bitwę z nim uważam za wygraną – odzyskałem bloga.
Dziękuję wszystkim za poparcie. Szczególnie Jackowi Sierpińskiemu, oraz Kenshinodzie za wspaniały wpis poświęcony mej osobie (Wyjaśniam mu: mój lefebrystyczny antymodernizm odwołuje się do czasów papieża Aleksandra VI Borgii, więc jak najbardziej nie mam nic przeciwko ziemskim rozkoszom 🙂
Moich nowych wpisów spodziewajcie się na blogu :
Szykowane przez nasz kochający wolność słowa rząd zmiany w prawie (tutaj więcej o nich) mogą wkrótce doprowadzić do "ucieczki blogerów". Postanowiłem przygotować się więc, zanim będzie za późno. 
Do zobaczenia!

Rumuńskie impresje

parlament
"Romania. Honor et patria"
            Przydrożne grafitti w Transylwanii
Jeśli sądzicie, że Rumunia to dziadowski kraj, w którym panuje głód, nie ma ciepłej wody a bosonodzy, śniadzi pasterze łapią turystów na organy – to jesteście idiotami. Właśnie wróciłem z Rumunii i mówię Wam, że to dynamicznie rozwijające się państwo jest naprawdę wspaniałym miejscem na spędzenie wakacji. Stosunkowo dobrze zachowana górska przyroda, zabytki będące architektonicznymi perełkami na skalę europejską, ciekawa kultura i historia tych ziem, dobre jedzenie, tani alkohol oraz ładne, szykowne dziewczyny – czego więcej chcieć?
Odwiedziłem m.in.: Hundedoarę (zamek Jana Hunyadi kontrastujący z położonym obok industrialnym kompleksem), Alba Julię, Sibiu (średniowieczno-secesyjne miasto z budynkami z "oczami"), Poienari (autentyczny zamek Vlada Tepesa), Bukareszt (bardzo chaotyczne miasto, z kilkoma secesyjnymi perełkami oraz największym budynkiem w Europie – masywnym, kapiącym luksusem, marmurowym Parlamentem zbudowanym w latach ’80-tych przez Ceausescu – absolutny hit!), Sinaia (piękny zamek Peles – rezydencja króla Karola), Bran (królewska rezydencja w której bywał Marszałek), Braszow (odpowiednik Zakopanego ale z ładną starą architekturą), Cluj-Napoca (o nim niżej), Sigishoarę (miasto Vlada Dracul i Hermana Obertha), chłopsko-saskie twierdze w Prejmer i Rasnovie oraz nieco zapomniane miasto Oradea (pełne jednak monumentalnych budowli stworzonych przez wiedeńskich architektów).
Kraj poznawałem  nie tylko w ramach "standardowego" zwiedzania. W Bukareszcie miałem okazję spotkać się z moją mołdawsko-rumuńską przyjaciółką Aną (dziennikarką ekonomiczną) oraz z jej kolegami z bukaresztańskich redakcji. Odbyliśmy całkiem ciekawe i szczere rozmowy o naszych państwach. Oni byli np. zdziwieni, gdy powiedziałem im, że w Rumunii są lepsze autostrady niż w Polsce oraz zaskoczeni tym, co Donek wyprawia z kibicami. Miło budować autentyczną przyjaźń między narodami 🙂
Po "Paryżu Wschodu" moją wycieczkę oprowadzała pani Eugenia, miła rumuńska staruszka, odznaczona przez prezydenta Kaczyńskiego za wkład w budowanie relacji naszych narodów. Opowiadała jak wprowadzano w Rumunii komunizm i jak się on sypał – była represjonowana jeszcze jako dziecko, więc to były opowieści z pierwszej ręki. Co ciekawe podziela ona "oszołomskie opinie", o tym, że Ceausescu został obalony w wyniku sowieckiego spisku. Mały minus dla niej jednak, bo nie lubi generała Pacepy…
Wyjazd ten dał mi również okazję do zaobserwowania kilku ciekawych etnicznych zjawisk. Zdziwić nas może np. że w Siedmiogrodzie znajdziemy tak wiele pozostałości niemczyzny – w tym tablice w saskich kościółkach, na których widnieją nazistowskie orły (ale z krzyżem zamiast swastyki). Natomiast czasem bardzo kuriozalne, aczkolwiek w pełni zrozumiałe jest ciągłe odwoływanie się przez Rumunów w Transylwanii i Kriszanie do swoich praw do tych ziem. Tak więc widzimy tam rumuńskie flagi na każdym kroku, ale również "imperialną" rumuńską zabudowę postawioną  już w międzywojniu. Widać to szczególnie w Cluj-Napoca. Kilkaset metrów dalej od pięknej, "węgierski" katedry Archanioła Michała i pomnika króla Macieja Korwina znajduje się monumetalna (i również bardzo piękna) katedra prawosławna i pomnik chłopskiego powstańca Avrama Iancu. Pomiędzy nimi mamy budowle z imperialnymi rzymskimi symbolami i wilczycę kapitolińską. Burmistrz Cluja, nacjonalista Gheorghe Funar, wokół pomnika Macieja Korwina "zorganizował" przeszklone daszki w chodniku pokazujące, że kilka metrów pod spodem wykopano resztki rzymskiego forum a na domu urodzenia tego króla zawiesił tablicę, z której wynika, że Maciej Korwin był… Rumunem. Węgierscy nacjonaliści z kolei żartują sobie, że Funar to taki zaradny i gospodarny burmistrz, że musi być… Węgrem. 
W Cluju sam lekko podgrzałem konflikt narodowościowy pytając kelnerki czy jest Rumunką czy Węgierską (chciałem po prostu podziękować jej w ojczystym języku). Jej mina była pełna oburzenia. "I’m a Romanian" – odparła. Uśmiechnęła się, gdy odpowiedziałem po rumuńsku "Dziękuję".
Ta obsesja Rumunów na temat ich rzymskiej przeszłości może nas śmieszyć, ale odegrała ona bardzo pozytywną rolę w historii. Dzięki niej rumuńskie prawosławie i co za tym idzie rumuński naród – nie reprezentuje takiej ciemnoty jak w Rosji, na Ukrainie czy w Serbii. Odwołując się do rzymskiej przeszłości – Rumuni nie mogą się wyrzec związków z Zachodem, na czym korzystają intelektualnie. W końcu, skoro Węgrzy uważają się za potomków Hunów…
Ps. Fotki z Rumunii będą sukcesywnie umieszczane na Facebooku, na moim profilu.

Wyjazd do Rumunii

W weekend przekroczę granicę rumuńską … i mam nadzieję, że nie zostanę internowany. Będę zwiedzał miasta Siedmiogrodu i częściowo Wołoszczyzny – w tym Bukareszt. W planach słuchanie rumuńskiego disco, przebijanie osikowym kołkiem Ceaucescu, picie mołdawskiego wina z gen. Pacepą, grillowanie z wetami Żelaznej Gwardii, wędrówki śladami Vlada Tepesa (może spotkam jakąś wampirzycę spragnioną mojej krwii – i nie tylko krwii 🙂
A na poważnie: Rumunia to jeden z najciekawszych krajów Europy i do tego mający silne związki z Polską. Plemiona wołoskie zasiedlały Karpaty aż po Śląsk Cieszyński, co wpłynęło na pojawienie się w góralszczyźnie rumuńskich słów (np. baca, limba, redyk) i zwyczajów. Polscy osadnicy też napływali do Rumunii – i stąd niektórzy wybitni rumuńscy artyści, politycy (np. Corneliu Zelenea Codreanu) i wojskowi mieli polskie pochodzenie. W Rumunii chętnie wypoczywał Marszałek Piłsudski, przyjaźnił się z rumuńską rodziną królewską i był honorowym dowódcą jednego z rumuńskich pułków. Co prawda w 1939 r. rumuńskie państwo podle potraktowało nasze władze ("Rumunia wchodzi do wojny z jednym sojusznikiem, a wychodzi zawsze z zupełnie innym" – mawiał Marszałek), to jednocześnie otoczyło opieką polskich uchodźców i przymknęło oko na ewakuację naszego złota i wojskowych kadr. Rumunia to również kraj, w którym Polska ma wielu przyjaciół – sam znam tam jedną polonofilkę.
A by przypomnieć łączące nas Rumunią akcenty – tutaj macie przedwojenny przebój "Piękne Rumunki".
Ja natomiast mam zgryz. Bardzo lubię zarówno Rumunów jak i Węgrów…

Duńskie impresje

"Przeklęci Duńczycy!!!" – krzyczał w serialu "Królestwo" Larsa Von Triera pozbawiony poczucia humoru szwedzki lekarz. 🙂
W piątek (akurat w porze przyjazdu Obamy) wrócił z Kopenhagi do Warszawy. I naszły mnie następujące impresje (poza tym, że to miasto zdecydowanie nie na kieszeń przeciętnego Janka Bodakowskiego) :
Przede wszystkim zajefajna architektura. Mnóstwo XVIII w. budynków zaprojektowanych z fantazją – jak np. "kościana wieża" na siedzie senatu. Od wszystkiego bije jednak taki dziwny, protestancki chłód. Uczucie to diametralnie się jednak zmienia – gdy się napijesz razem z Duńczykami (o czym za chwilę).
Jako militarysta nie mogłem pominąć muzeum duńskiego ruchu oporu – mała placówka, bo sam ruch oporu był bardzo mały (więcej Duńczyków służyło w Waffen SS), ale bardzo fajna instytucja. Zobaczymy w niej nie tylko chałupniczo wykonany samochód pancerny (duńską wersję "Kubusia"), czy działko Madsena 20 mm, ale przede wszystkim widać tam jak należy prowadzić politykę historyczną. Duńczycy chwalą się swoimi nawet najmniejszymi osiągnięciami i jednocześnie rozdmuchują swoją martyrologię (!) w efekcie cały świat ma wrażenie, że w czasie wojny uratowali kilka milionów Żydów i mieli potężny ruch oporu. A co by było, gdyby Duńczycy zastosowali się do rad Cezarego Michalskiego?
Przy okazji mała ciekawostka: "Tysk" znaczy po duńsku "niemiecki". 
Najbardziej intrygującym miejscem w Kopenhadze jest jednak Wolne Miasto Christiania – zajęte w latach ’70-tych przez hipisów. Niestety nie można tam robić zdjęć, ale widok jest naprawdę powalający – zioło sprzedawane na straganach, różni "klimatyczni" ludzie, murale, "klimatyczne" knajpy, jakieś bezpańskie psy, znaki typu "sikaj gdzie popadnie, tu jest to dozwolone" a przy wyjściu transparent "You are entering now the EU" 🙂 W Christianii obowiązuje oddzielny reżim prawny. Jej główne zasady to : zero przemocy, zaero prywatnych samochodów, zero kurtek z symbolami gangów motocyklowych, zero broni palnej, zero kamizelek kuloodpornych, zero kradzionych rzeczy i… zero twardych narkotyków. W jednej z miejscowych galeryjek wisiały plakaty wymierzone w twarde narkotyki. W innej, na ekspozycji poświęconej Wolnemu Tybetowi mała wystawa… swastyk.
W okolicach Christianii, wyczaiłem natomiast barek przypominający klimatem warszawską "Bajkę"  i ściągający podobną klientelę. Tam właśnie miałem okazję napić się z Duńczykami – i przy okazji podpatrzeć ich kulturę picia. A więc: piwo, kieliszek wódki, piwo, kieliszek wódki… Miejscowi byli zdziwieni, że swój kieliszek wypiłem jednym haustem. Przy okazji uświadamiałem ich, że w raporcie MAK piszą kłamstwa ("Not the drunken general?") a za zamach Smoleński odpowiadają Ruscy ("Not your prime minister?"). 
Będąc w Kopenhadze narysowałem też karykaturę Mahometa. Na serwetce, w kebabownii. Fotkę tej karykatury oraz kilka innych fotek z Kopenhagi można obejrzeć u mnie na Fejsie.

HK 28

Dzisiaj mam urodziny. Ponieważ wypadły w Popielec, uznałem, że powinienem zdobyć się na chwilę refleksji oraz zastosować się do starej zasady "memento mori". Oto tego efekt:
" 10.04.2030 – (PAP) – Prezydencki samolot rozbił się przy podchodzeniu do lądowania w Smoleńsku, w Wielkiej Korei. Na pokładzie byli m.in. prezydent RP Hubert Kozieł, pierwsza dama i zarazem Naczelna Prokurator Wojskowa (…), były prezydent RP Jan Bodakowski, wicemarszałek Sejmu, minister propagandy, kultury i dziedzictwa narodowego Dawid Zadura, minister oświecenia publicznego Kamil "Kalin" Linnik, prezes IPN Mariusz Bechta, rzecznik praw obywatelskich Michał Kowalczyk, szef Kancelarii Prezydenta Łukasz Kowalski, komisaryczny prezydent Warszawy Tomasz Otocki, prezes TVP Eugeniusz Sendecki, Rzeźbiarz Polski Bartłomiej Kurzeja (…) Obowiązki prezydenta przejął marszałek Sejmu Robert Larkowski"
"12.04.2030 – (PAP) –  Trumna z ciałem prezydenta Huberta Kozieła został przywitana na lotnisku wojskowym Okęcie przez prymasa kard. Rafała Trytka. (…) "To, że przeżywamy tak mocno tę żałobę świadczy o tym, że prezydent Kozieł, był człowiekiem wielkiej  misji – stwierdził ks. prymas. (…) – Ta śmierć nie pójdzie na darmo. Z niej narodzi się pojednanie z wielkim narodem koreańskim i drogim przywódcą Wielkiej Korei Kim Jong Unem – powiedział p.o. prezydenta Robert Larkowski"
"Siły zbrojne Wielkiej Korei zdecydowanie odpowiedziały na polską imperialistyczną prowokację. Pies łańcuchowy imperializmu Hubert Kozieł runął na ziemię razem z resztą polskich awanturników. (…) Nasz Drogi Przywódca Kim Jong Un, wybiera się na pogrzeb tego imperialistycznego psa, po to by rozpocząć tam proces zbliżenia z postępowymi siłami w Polsce. Ufamy, że Polska, wcześniej dziwka Ameryki, przyłączy się pod światłym kierownictwem prezydenta Larkowskiego do Wszechakoreańskiej Strefy Pomyślności i Dobrobytu."
                     Agnieszka Kublik, "Smoleńskim prowokatorom lud pracujący Wielkiej Korei mówi nie!",   "Korea Daily" 12.04.2030
"Choć poszlaki wskazujące na zamach były oczywiste, większość społeczeństwa uznała, że pojednanie z Wielką Koreą i uniknięcie wojny jest ważniejsze. Jedynie grupka oficerów Armii Rezerwowej planowała odwetową likwidację Kim Jong Una. Tak jak wiele spisków i ten nie został zrealizowany.
Obóz patriotów musiał się zadowolić wzruszającym pożegnaniem jakie sprawiono Koziełowi i towarzyszom jego ostatniego lotu. Wielogodzinne czekanie w kolejce do trumny prezydenta było tylko jednym z przejawów uczuć Ludu. (…) Na mieście można było spotkać biuściaste panienki w ciasnych t-shirtach z napisami "Bodakowski – Nowy Dmowski" czy  cytatami z Dawida Zadury. Imieniem ministra propagandy i dziedzictwa nazwano m.in. Muzeum Żołnierzy Wyklętych, jego wielkie dzieło. Otocki dostał uliczkę na Bielanach. Kozieł w kilka dni miał już  kilkadziesiąt ulic w Polsce i za granicą. Kowalskiemu już w miesiąc po pogrzebie odsłonięto gustowny pomniczek."
                 Cezary Michalski, "Najnowsza historia polityczna Polski 1989-2045", Paryż 2045
"Tysiące więźniów politycznych zareagowały na wiadomość o śmierci Kozieła wybuchem dzikiej radości. Cieszyli się za wcześnie. Z Kwatery Głównej Armii Rezerwowej wyszedł rozkaz rozładowania więzień. Wściekli pretorianie reżimu odreagowując śmierć swego wodza kilkoma seriami rozprawili się z resztkami ubekistańskiej ramoty. Ex-młodzi, kiepsko wykształceni, z wielkimi kompleksami okazali się totalnymi kretynami. Mogli poczekać z okazywaniem radości do "odwilży" zainicjowanej przez Larkowskiego. A tak ich prochy znalazły się w kopcu-mauzoleum Kozieła a ten tłusty kapłon Larkowski nie miał kilka miesięcy później komu podpisywać ułaskawień."
               Ryszard Tokarski, "Sakiewicz od przodu i tyłu", Gdynia 2044 r.
"Hubert Kozieł oddał swoje życie Rewolucji. Należał do Warszawskiego Komitetu Rewolucyjnego w czasie, gdy wykonywał on najcięższą pracę nad reformowaniem Polski. Został później komendantem obozu odosobnienia Szczytno-Szymany, gdzie trzymano najgorszych zdrajców z ery PRL i III RP. Awansował na Ministra Bezpieczeństwa Narodowego. Nie zapomni go żaden z żołnierzy Armii Rezerwowej – budzącej strach wśród wrogów Państwa i Narodu formacji"
                            "Hubert Kozieł – idea i czyn", Kraków 2030 r.
"To była męcząca praca. By wytrzymać trzeba było wiadra perfum i wiadra wódki. Kozieł radził sobie bez wódki. Chyba mu to sprawiało przyjemność, zwłaszcza przesłuchiwanie kobiet. (Śmiech) Snobował się trochę na Kostka-Biernackiego. Powiesił sobie nad biurkiem jego portret"
          Centralne Archiwum Armii Rezerwowej, Relacja płka Mariusza Kowalczyka o działalności obozu odosobnienia Szczytno-Szymany, CA/AAN/001/2030 k.12
"Do Rewolucji doszło, bo część obozu patriotycznego uznała, że należy wrogów Ojczyzny zwalczać ich metodami. Pod względem moralnym jest to oczywiście błędne, wtedy wydawało mi się to też wątpliwe politycznie. Dzisiaj uważam, że sama idea była dobra, ale wykonanie nie zawsze właściwe. Kozieł twierdził, że służby są młotem, który wykuwa kształt narodu. "Patrioci" wzięli ten młot w swoje ręce – kuli lepiej od poprzedników, ale wciąż nie byli mistrzami".
            Michalski, ibidem
"Z tym mauzoleum to było totalne wariactwo. Trytek chciał pochować Kozieła na Wawelu, ale nie zgadzał się abp krakowski, zidiociały endek, Natanek. Nie zgadzał się też Larkowski, który najchętniej swojego poprzednika utopiłby w gnojówce. W końcu Wielkodupski ze swoją małżonką Skurzakiem oficjalnie zaprotestowali przeciw Wawelowi argumentując, że Kozieł był homofobem i pochowanie go na Wawelu byłoby obrazą dla Warneńczyka i Walezego. Zrobili nawet manifę w Krakowie, którą aktyw Partii Narodowo-Rewolucyjnej obrzucił płytami chodnikowymi. Armia Rezerwowa odkurzyła więc szalony, neopogański plan "Kalina" zbudowania mauzoleum. (…)
Na pogrzebie Kozieła w Bazylice Mariackiej Kim Jong Un otoczony wianuszkiem prezydentów z regionu, którzy w odróżnieniu od "Grubego Kima" przyjaźnili się z Koziełem, wzruszał się gdy Staszek Satanista, artysta mocno dotowany przez poprzedni reżim, grał na organach "Alejandro" Lady Gagi, Marsz Armii Rezerwowej i kawałki Von Thronsthala. Wszyscy dziwili się, czemu się tak rozpłakał. A on się smucił, że wciąż podbił za mało ziem (…)
W końcu złożono nieco zmanierowane przez bombę paliwowo-tlenową truchło Kozieła (Larkowszczycy do dzisiaj utrzymują, że żadnego zamachu nie było a Kozieł urządził sobie orgietkę ze stewardessami i po pijaku rozbił samolot) do mauzoleum a wraz z nim innych jego towarzyszy ostatniego lotu. Z wyjątkiem Janka Bodakowskiego. On, skromny chłopiec z Falenicy, został złożony obok swojego idola Feliksa Perla na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie przy Okopowej".
Tokarski, ibidem

Larkowski kontra Kozieł

Powyżej: Larkowski też by tak chciał
Wieki temu napisałem do "Templum" tekst "Pożyteczni idioci Putina" (dostępny m.in. tutaj), w którym obalałem mity prorosyjskiej części prawicy. Dotknięty tym tekstem poczuł się szczególnie Robert Larkowski, główny ideolog bublowskiej PPN. Napisał więc polemikę, którą zamieścił na gejowskim portalu konserwatyzm.prl. 
Jego tekst "Replika "idiocie"?" możecie przeczytac tutaj. Tym, którym nie chce się przedzierac przez wywody logiczne Larkowskiego streszczam główne wątki: jest to polemika w stylu chińskim. Tzn. Larkowski pisze, żem Żyd i agent Sorosa, bo ośmieliłem się stwierdzic, że Rosja to modelowe państwo postkomunistyczne. Oburza go również, że źle pisze o płk FSB Putinie cytując innego płka FSB Litwinienkę, bo Litwinienko to kagiebista (a Putin nie) zabity przez Żydów i/lub Czeczenów. Oczywiście jest trochę wycieczek personalnych pod moim adresem, chocby taka: 
"W Polsce rusofobia za sprawą komentatorów w typie Huberta Kozieła, osiągnęła poziom magla i kloaki. Sensacja! Putin– znany z wzorowej postawy mężczyzny, małżonka, ojca, twardego i sprawiedliwego przywódcy, dobrego patrioty i obywatela, prowadzący zdrowe, sportowe życie – to w „rzeczywistości” pedofil i homoseksualista."

Myślę, że po tym wiernopoddańczym adresie (w starym dobrym monarchistycznym stylu) Larkowski powinien dostac od Rosjan jakiś order – tak jak np. Wajda. Świetnie nadawałby się również, ze swoimi poglądami na USA jako doradca prezydenta Komorowskiego (duet Komorowski-Larkowski?). Doskonale by się uzupełniał z Kuźniarem. 🙂

Muszę jednak głównego ideologa PPN zjechac za brak czujności ideologicznej. Otóż, Pan Leszek Bubel (w przeciwieństwie do Larkowskiego bardzo inteligentny facet i światowiec) czasem w swojej prasie publikuje teksty z mojego bloga (na stronie netowej również, np. tutaj). Mniejsza już o prawa autorskie, ale publikuje on w ten sposób osobę zakwalifikowaną przez wielu endeków do kategorii "wroga ruchu narodowego". Publikuje też "agenta Sorosa" jeśli nie Mossadu. A Robert Larkowski, jako główny ideolog partii nie zwraca uwagi na takie rzeczy! Cytując Pana Larkowskiego: "Ha, ha, ha!!! Partia narodowa! Hańba!".

Bardzo ciekawe były również komentarze do tekstu Pana Larkowskiego, na konserwatyzm.prl. Oto wybrane próbki: 

Kamil napisał(a):

Larkowski ale z ciebie naiwniak! Twija wielka Rosja trzęsię portkami na wszystkie strony przed Chińską Rebubliką Ludową.

ElDesmadre napisał(a):

No i wszystko jasne. Putin nie lubi pedalow i Sörösa, tak wiec jest wzorowym ojcem i malzonkiem, twardym i sprawiedliwym przywodca, czystym jak lza przyjacielem, a kto twierdzi inaczej, no popatrz popatrz, jakis podejrzany lewicowiec, proamerykanski syjonista, przeciez tacy nigdy nie mowia prawdy. Tak naprawde to Rosja jest rajem mlekiem i miodem plynacym, w ktorym wladza jest sprawiedliwa a obywatel szanowany, gdyby tylko nie ci Czeczency, ktorzy stoja za znaczna czescia morderstw politycznych. Oczywiscie Kreml sie brzydzi takimi dzialaniami, szczegolnie od czasu gdy na jego czele stanal "wzorowy ojciec i patriota". Tak jak wiekszosc politycznych elit Rosji nie jest on "oczadzialy wladza", no skadze, wladza to dla niego ciezkie brzemie, ktore nosi motywowany poswieceniem dla swojego ukochanego narodu. Narodu, w ktorym za ZSRR "proletariat i zurbanizowane chłopstwo podniosły swój status społeczny jak nigdy wcześniej", niektorzy nawet tak wysoko, ze az do Nieba. Z linia polityczna Templum Novum zgadzam sie w ok. 50%, ale cenie te pismo za wysoki poziom, wiec sie nie dziwie, ze marnych wypocin p. Larkowskiego nie wydrukowali. To jest rzeczywiscie poziom mimowolnego kabaretu, jaki stanowi bublowska "Tylko Polska".

zdechlak napisał(a):

podobno Kozieł to członek PO….

Stanisław A. Niewiński napisał(a):

Pomijając zasadność nazywania pewnych przedstawicieli ruchu narodowego "pożytecznymi idiotami Putina" (temat na inną dyskusję), to Pan H. Kozieł będąc (stosując jego miarę) "pożytecznym idiotą G. Bush’a" mógłbym zamilknąć. "Przyganiał kocioł garnkowi"…

Ogin napisał(a):

Znakomite operowanie językiem, fakty,konkrety, wszystko czyta się świetnie.Robert Larkowski to firma.Opcja polityczna? Na kogo stawiać,na Ussrael? Rosja i Wschód, tak trzeba. Znakomity opis p. Kozieła,osoby albo niezrównoważonej psychicznie,albo "pożytecznego idioty" Ussraela. Jednego też tu takiego macie,najbardziej agresywnego i plującego się, ale który pies głośno szczeka, słabo gryzie.Robi wam złą robotę. Pozdrowienia Noworoczne!

Rychu z Greenpointu napisał(a):

Panie Tomaszu wyjątkowo się z Panem zgadzam, a marynarka p. Roberta Larkowskiego ma charakter bazarowy i nikt tego nie zmieni. 

A tutaj po prostu rewelacja: 


adam wielomski napisał(a):

(…) Gdyby kol. Larkowski napisał i przysłał nam apologię Bubla, to bym jej nie zamieścił, ale to co wypisuje kol. Koziel to jakieś idiotyzmy. Znam tego gościa, wiedziałem, że jest szalony, ale nie spodziewałem się, że został niepodległościowym pisiakiem.

Wielomski – po pierwsze: nie jestem Waszym kolegą, bo jestem homofobem, po drugie: widzieliście mnie na oczy jeden jedyny raz sześc lat temu, przez pół godziny – nie piszcie wiec, że mnie znacie. 🙂


A dla rozluźnienia atmosfery występ Roberta Larkowskiego w programie "Młodzież Kontra w 2005 r. (prawie jak Jerry Springer:) oraz zajebisty klip, w którym euGeniusz sEndecki oraz Bartłomiej Kurzeja nabijają się z tego, że Leszek Bubel sprzedał Polski Pub "Turkowi, który wygląda jak Leonard Cohen" 🙂



2011 – rok niebezpiecznego życia?

Powyżej: tak wyglądał rok 2010 z perspektywy USA

Tak jak obiecałem, zamieszczam dzisiaj prognozę dla Polski i świata opracowaną przez Henry Kissingera, Richarda Pipesa i Staszka Satanistę. Traktujcie ją śmiertelnie poważnie.

1. Bogdan Klich rozbije się Embraerem w Afganistanie i dostanie do niewoli u Talibów. Talibowie zagrożą, że go zaszlachtują na antenie Al-Jazeery, jeśli polski rząd nie spełni ich warunków (pizza hawajska dla wszystkich, z dolewką coli). Premier Tusk powołuje sztab kryzysowy. Minister Sikorski obiecuje, że zrobi wszystko co w jego mocy. Kończy się jak zwykle, a we wszystkich polskich bazach wojskowych żołnierze wpadają w euforię, strzelają na wiwat i urządzają dwutygodniową imprezę. Rząd likwiduje Wojsko Polskie jako pisowską instytucję. Z rozpędu likwiduje też policję i straż pożarną. Polski broni jedynie warszawska straż miejska oraz bojówki Młodych Wykształconych z Wielkich Miast (MW-ZWM) dowodzone przez Dominika Sedesa (nazwisko zmienione, by uniknąc pozwu sądowego).
2. Dziura budżetowa wzrasta do 98 proc. PKB, dlatego, że były minister sportu przepuszcza wszystko na kokainę. Mimo to Platforma wygrywa wybory zdobywając 130 proc. głosów, PSL 20 proc., SLD 10 proc., PJN 7 proc., PiS 5 proc. a Ruch Poparcia Palikmiota 0,0000001 proc. Prezes Kaczyński ogłasza wielkie zwycięstwo PiS. Sfrustrowany Palikmiot dryfuje w stronę faszyzmu i stara się upodobnic do Mussoliniego. Goli pedalską fryzurę, ale nadal wygląda gejowsko. Rząd po wyborach podnosi VAT do 150 proc. i przywraca pańszczyznę. Premierem zostaje Schetyna, który przyjmuję buławę Marszałka Polski i zgodnie z nowelizacją konstytucji staje się drugą osobą w państwie. Tusk i jego ludzie zostają napiętnowani przez Schetynę jako winni "błędów i wypaczeń". Tusk ucieka do Niemiec, gdzie Frau Merkel załatwia mu posadę głównego dostarczyciela papieru toaletowego w PE. Graś cieciuje na legalu a zdolny maturzysta Władysław Bartoszewicz występuje w pornosach z Eriką Steinbach.
3. Bankrutują kolejne państwa strefy euro. Europę ratują jednak od upadku Chińczycy. Komisja Europejska zostaje przemianowana na Komisję Chińską a Parlament Europejski na Ogólnochińskie Zgromadzenie Delegatów Ludowych. Chińczycy pokrywają Europę siecią kasyn i palarnii opium, każą wszystkim nosic badziewne maoistyczne mundurki i śpiewac po chińsku hymny na cześc Partii i tow. Mao. Zachodnioeuropejskie elity nagle przypominają sobie o swoich maoistowskich fascynacjach z 1968 r.
4. Zamach stanu w USA. Gen. Petraeus przejmuję władzę, Obama zlinczowany przed Białym Domem, Partia Demokratyczna zdelegalizowana, Wall Street aresztowane, 101-sza powietrznodesantowa obsadza Rezerwę Federalną. Wojsko przeprowadza QE3.
5. Podpuszczony przez Amerykanów Izrael atakuje Iran, wielka wojna na Bliskim Wschodzie, wszyscy naparzają się ze wszystkimi, odcinają sobie głowy i wysadzają się w powietrze. Netanjahu ogłasza się Mesjaszem. Czyli nic nowego.
6. Tupolew z rosyjskim prezydentem Miśkowem na pokładzie oraz kilkudziesięcioma innymi ważnymi Ruskimi rozbija się pod Ossowem (Miedwiediew chce tam oddac hołd bolszewickim jeńcom wymordowanym przez PiS w 1920 r.) Putin upija się ze szczęścia mamrocząc: "Ciekawe, czy trzeci raz się uda…". MAK ogłasza, że katastrofa była efektem zamachu dokonanego przez PiS. Putin stawia Polsce ultimatum: albo koronujecie mnie na cara, albo was rozp… (Rosja jest zaniepokojona, tym że Chiny zajęły Europę Zachodnią. Chce też skorzystac z zamieszania w USA i na Bliskim Wschodzie). Rząd przyjmuje ultimatum, ale Putin chce krótkiej i zwycięskiej wojny, by pokazac Chińczykom i Amerykanom jakim jest twardzielem. 1 IX Rosja napada na Polskę.
7. Po miesiącu ciężkich walk Rosjanie zajmują Polskę. Polska była co prawda pozbawiona armii, warszawska straż miejska oraz MW-ZWM poddały się po pięciu minutach, a Dominik Sedes przeszedł na stronę Rosjan, ale mimo to Rosjanie tracą w walkach 300 tys. zabitych, pół miliona rannych oraz 3 mln jeńców. Bohaterski opór stawia Ruskim m.in. gejowska milicja im. Roberta Biedronia, która zawsze zachodzi krasnoarmiejców od tyłu. Partyzantkę organizują gen. gen. Petelicki, Polko, Patalong, Skrzypczak oraz były ochroniarz ks. Jankowskiego Piotr Szalaty. Rosja tworzy kolaboracyjny PKWN 2 w składzie: gejn. Jarucwelski, gejn. Dupaczewski, znany monarchista Adam Wielkodupski oraz pseudoblackmetalowy muzyk Bengal. Rząd i  prezydent przechodzą słowacką granicę.
8. Prezydent Komorowski, Marszałek Schetyna, minister Sikorski oraz inni dygnitarze zostają internowani na Słowacji. Rząd w Londynie tworzą więc inni znani ze swych kompetencji i powszechnie szanowani politycy PO: Andrzej Czuma i Julia Pitera. Konkurencyjny emigracyjny rząd tworzy w Tbilisi prezes Kaczyński. W Teheranie Polski Narodowy Katolicki Wolnorynkowy Endecki Janowobodakowski Jednoosobowy Komitet Zjednoczenia Narodu Polskiego tworzy Janek Bodakowski. Z Tirany do kraju nadają maoistowsko-narodowo-radykalne audycje Bekier i Danek. Tymczasem w chorwackiej miejscowości Jasenovacz, Hubert Kozieł pod egidą Mosadu, CIA, organizacji OdeSSa oraz chorwackich ustaszy tworzy konkurencyjny do tych wszystkich ośrodków rząd polski.
9. Za inicjatywą Kozieła kryje się przełomowy dla świata sojusz syjonistów-amerykańskich militarystów oraz postfaszystów. Sojusz ten wykorzystując wszystkie tajne bronie Hitlera, tajne bronie obcych ze Strefy 51, Arkę Przymierza oraz dobrą rakiję, jako deus ex machina niszczy militarnie Rosję, Chiny i całą resztę. Świat wkracza w nową erę w blasku tysiąca nuklearnych słońc. Polska zostaje wyzwolona. Nadszedł Dzień Sznura (albo raczej Dzień Struny Fortepianowej). Kozieł i jego kumple wchodzą w porozumienie z ośrodkami w Tiranie i w Tbilisi. Tworzą Rząd Naprawy Rzeczpospolitej. Ceną za wyzwolenie jest jednak  oddanie postnazistowskim Niemcom (rządzonym przez Davida Irvinga) Dolnego Śląska, Ziemi Lubuskiej, Mazur i Pomorza Zachodniego. Oddanie bez żalu – bo na tych terenach i tak większośc mieszkańców głosowała na PO. Do Polski przyłączona zostaje jednak Ukraina (oddana w zarząd autonomiczny Ołehowi Tiahnybokowi i jego partii Swoboda) oraz dawne Wielkie Księstwo Litewskie we władaniu autonomicznym Aleksandra Łukaszenki. Stolica Rzeczpospolitej zostaje przeniesiona do Berezy Kartuskiej a Kościół beatyfikuje Marszałka Piłsudskiego. Jest zajefajnie, tylko czasem od Wschodu wieje radioaktywny wiatr…

Sylwester 2010

Jutro (o ile nie będę zbyt mocno skacowany) przeczytacie tutaj prognozy dla Polski i świata napisane specjalnie dla tego bloga przez prof. Richarda Pipesa, Henry Kissingera oraz Staszka Satanistę (największego żyjącego artystę). Dzisiaj jednak Sylwester, magiczna noc, podczas której jak zwykle będę się chciał się poczuć jak prezydent Izraela Mosze Kacaw 🙂 Tak jak Vince Masuka, uważam, że impreza nie jest udana, jeśli wszyscy moi kumple nie porzygają się w jej trakcie i jednocześnie nie dostaną erekcji. Życzę więc Wam udanych imprez, a byście wpadli w klimat, macie powyżej fajne alkoholowo-imprezowe video (zawsze uważałem, że amerykańscy Azjaci są w pytę!). A poniżej "dziwni ludzie" z RPA, czyli "Die Antwoord". Fragment utworu w języku afrykańskim (od 1:24) to słowa, które mój przyjaciel faszysta może dzisiaj wygłosić, gdy dziewczyna zaciągnie go na Sylwestra do jakiejś jaskini metroseksualizmu:) Enjoy. I dużo szczęścia w Nowym Roku!