
Symur Hersh, stwierdził podczas wykładu na jednym z amerykańskich uniwersytetów, że za poprzedniej kadencji w Białym Domu istniał "executive assasination ring", czyli, że wojskowi i szpiedzy z takich formacji jak Task Force 121 dostawali rozkaz od wiceprezydenta Cheneya, lecieli do jakiegoś kraju i bez pytania miejscowego ambasadora USA i szefa stacji CIA, rozwalali jakiegoś gostka. W sumie nowością nie jest tu polityka skrytobójstw, bo ma ona zarówno na świecie jak i w USA bardzo długą tradycję, ale to komu ten "ring" podlegał. Może więc CIA puściło parę na ten temat, bo Cheney budował sobie konkurencyjną służbę wywiadowczą?
Poza tym: gostek wypuszczony z Guantanamo i przekazany do afgańskiego więzienia stoi teraz na czele operacji talibów w południowym Afganistanie. Jesteście zadowoleni z siebie liberałowie? Nawoływaliście do zamknięcia Gitmo i teraz chcecie jego wieźniów osiedlać w Europie. Wasza polityka podsyca jedynie światowy jihad. Z drugiej strony afgańskimi więzieniami kieruje pewnie osobnik w stylu Ćwiąkalskiego.