Ten wpis będzie o wiele dłuższy niż inne, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie – wszak dwa tygodnie nic tu nie pisałem (znajomi z wycieczki, którym nie chce się go czytac niech jednak zerkną na koniec tej notki:). Przejechałem przez ten czas jakieś 9000 km czyniąc wiele ciekawych (choc nie zawsze trzeźwych) obserwacji. Zahaczyłem m.in.: o Lyon (skąd musiałem uciekac przed Klausem Barbie), Lourdes, Carcassonne, San Sebastian, Salamankę, Fatimę, Lisbonę, Sintrę, Cabo da Roca, Batalhę, Alcobacę, Sewillę, Grenadę, Kordobę, Toledo, Madryt, Barcelonę, Cannes, Niceę… Oto kilka moich impresji z podróży:
1. Dolina Poległych – zachwyciła mnie najbardziej, mimo, że pierwotnie nie było jej w programie. Robiący piorunujące wrażenie pomnik ludzi posiadających jeszcze tyle honoru, by ginąc za idee, w które głęboko wierzyli i tyle zdecydowania by zabijac za nie innych. Zapaliłem za dusze poległych świeczkę i zmówiłem krótką modlitwę. Spoczywajcie w pokoju w tej (wziętej chyba z jakiegoś rpg-a?) podziemnej katedrze a niech gigantyczny krzyż wciąż góruje nad szczytami świadcząc o waszych żelaznych charakterach i burzliwej młodości.
W tamtym miejscu (i przed Alcazarem w Toledo) zdarzyło mi się kilka razy "machac do aparatu" – na co są zdjęcia 🙂 Poza tym autentycznie się wzruszyłem nad grobem Jose Antonio i widziałem też łzy jednej emerytki, chociaż ona wyglądała na resortową, więc wzruszała się z innego powodu:) No, dobra dośc tych żartów, bo jeszcze niesłusznie weźmiecie mnie za faszystę (wiadomo, że faszystą przestałem byc już w 1945 r., od tej pory jestem postfaszystą). Oddałem przecież honory również drugiej stronie: na Montserrat wzniosłem toast za Katalonię a w San Sebastian, kupiłem baskijski, nacjonalistyczny breloczek 🙂
2. Lisboa – wietrzne miasto z fajnym nostalgicznym klimatem. Tam najlepiej czuc więź Starego Świata z Nowym. Patrząc w Ocean można oczyma wyobraźni dostrzec Brazylię.
3. Cabo da Roca – tu kończy się Europa. Miłe miejsce na romantyczny spacer. Dziewczyna musi byc jednak ubrana w zwiewną sukienkę:)
4. Fatima – Na jednym placu dwie bazyliki. Jedna: stara, majestatyczna, wznosząca samym swym widokiem duszę do Nieba. Symbol KK za starych dobrych czasów Piusa XII. Naprzeciw niej: potężny bunkier, z którego zaraz wytoczą się działa laserowe ostrzeliwujące starą bazylikę. Przed bunkrem (nazywanym nową bazyliką) ukrzyżowany kątownik i pomnik JP II jako Lorda Sith. Namacalny dowód na to, że Kościół przechodzi największy kryzys od XVIw. Borgiowie mieli dużo wad, ale przynajmniej nie budowali takich potworków architektonicznych. Dla chcących uciec od widoku tego bunkra: idźcie na drogę krzyżową na obrzeżach miasta. Wyobrazicie sobie jak wyglądała Fatima w chwili objawień.
5. Toledo – cała historia Hiszpanii od Rzymian do wojny domowej skupiona w jednym mieście. Piękna katedra, piękne widoki, klimat ciut średniowieczny. "Oczko w głowie" Hiszpanii jak mówił miejscowy przewodnik.
6. Barcelona – widząc dzieła Gaudiego chce mi się spiewac ten klasyczny kawałek:
Wrażeń, ach wraaaażeń. Zanim ochłonę od tych doznań chciałbym jednak pozdrowic, osoby, które mi towarzyszyły na szlaku : Krzyśka, Lecha, pana Janka, panią Elę, Olę oraz (last but not least) Edytę i Ewę. Obrigado! To również przez Was ta podróż była niezapomniana.